mobile
REKLAMA

DSF 14: dzień polskich zwycięstw na Torwarze

Reprezentanci Polski odwrócili losy meczu (przeprowadzanego na zasadach K-1) i pokonali Rosję, a w walce wieczoru Marcin Różalski zrewanżował się Peterowi Grahamowi za porażkę sprzed czterech lat.

Adam Kutryba
DSF 14: dzień polskich zwycięstw na Torwarze

W piątkowy wieczór Torwar po raz kolejny stał się siedzibą dla gali sztuk walki. Tym razem w jego murach stanął ring kickboxerski, na którym przeprowadzono 13 starć, w ramach gali DSF Kickboxing Challenge 14. Bogata kart walk, wypełniona uznanymi zawodnikami z przeszłością m.in. w KSW, FEN, ACB, czy nawet UFC, przełożyła się na koszt widowiska, bowiem gala zyskała miano najdroższej w historii kickboxingu w Polsce. Za pieniędzmi poszedł na szczęście również poziom walk, dzięki czemu publiczność, która wypełniła Torwar, nie mogła narzekać na brak wrażeń.

Imprezę rozpoczął mecz Polska-Rosja, zaplanowany na 5 starć na zasadach K-1. Niestety nie był to wymarzony początek. W pierwszym strarciu Mateusz Rajewski przegrał z Viktorem Mikhailovem niejednogłośną decyzją sędziów. Jeszcze gorzej zrobiło się po paru minutach, gdy rękawice skrzyżowali Paweł Biszczak i Ruslan Bikmenov. Rosjanin w drugiej rundzie odesłał przeciwnika do krainy Orfeusza i zakończył efektownie pojedynek. Sytuacja tym samym zrobiła się mocno niekorzystna. Dwie przegrane walki oznaczały, że w pozostałych trzech potyczkach polscy kickboxerzy nie będą mieli już żadnego marginesu błędu. Jako pierwszy ratowania sytuacji podjął się Kamil Jenel.

K-1 81 kg: Kamil Jenel vs. Aleksandr Zakharov

Jenel, trenujący przez lata w Holandii, zaczął walkę z wysokiego C. Trafił Zakharova potężnym ciosem w wątrobę, po którym Rosjanin uklęknął na kilka sekund w narożniku, desperacko szukając czasu potrzebnego na opanowanie bólu i regenerację. Polak próbował wykorzystać słabość rywala i wyprowadził jeszcze parę skutecznych ciosów.

Druga i trzecia runda nie poszła jednak już tak łatwo. Sekundanci Zakharova ulżyli mu woreczkami z lodem i umożliwili dalszą walkę. Jenel trafiał przeciwnika rzadziej. Rosjanin natomiast znalazł sposób na uciekanie z zasięgu rywala i wyprowadzanie skutecznych kontr. Przełożyło się to na wyrównane starcie, o którego wyniku zadecydowała najprawdopodobniej pierwsza runda, zdecydowanie wygrana przez Polaka, dzięki czemu na naszą stronę powędrował pierwszy punkt w meczu.

K-1 86 kg: Dawid Kasperski vs. Aleksei Dmitriev

Obaj zawodnicy od początku pojedynku próbowali sprawdzić, kto ma twardsze nogi, wyprowadzając na przemian mocne low-kicki. Lepiej wychodził na tym Kasperski, który unikał większości ciosów. W obronie był niezwykle czujny i dzięki swojemu doświadczeniu obronną ręką uciekał spod topora. Potrafił fenomenalnie zejść na nogach, uchylając się przed szybkim lewym sierpowym, ku zdziwieniu rywala.

Kolejne rundy przebiegały już jednoznacznie pod dyktando kickboxera urodzonego w Starachowicach, który wykorzystywał jednostajne tempo Rosjanina. Ataki Dmitrieva były dla niego czytelne, natomiast sam stanowił zagadkę dla rywala. Przebijał się przez jego gardę bez najmniejszych problemów i mógł ze spokojem oczekiwać korzystnego dla siebie werdyktu. Dzięki jego zwycięstwu Polska wyszła z ciężkich opresji i doprowadziła w meczu do remisu.

K-1 91 kg: Karol Celiński vs. Tamerlan Aslanov

Odpowiedzialność za końcowy wynik starcia Polska-Rosja spoczęła na barkach debiutującego w DSF Kickboxing Challenge Karola Celińskiego. Były zawodnik KSW do tej pory rywalizował w formule MMA, lecz nie tylko dlatego w debiucie czekało na niego szczególnie utrudnione zadanie, ponieważ oprócz presji psychicznej musiał mierzyć się również z naciskiem ze strony swojego przeciwnika. Zaledwie 20-letni Tamerlan Aslanov, mistrz świata i Rosji z 2017 roku, miał chrapkę na pokonanie starszego aż o 17 lat weterana.

Starcie rozpoczęło się w dość leniwym tempie. Rosjanin jednak szybciej wszedł  w pojedynek i ukłuł parę razy Celińskiego. Na szczęście bez większych konsekwencji. Młodzian walczył naprawdę roztropnie, choć w następnej rundzie dał się złapać doświadczonemu rywalowi w narożniku, gdzie Polak skarcił go paroma ciosami.

W ostatnich trzech minutach starcia ciężko oddychający Celiński nieustannie naciskał na oponenta. Parę razy udało mu się znaleźć głowę równie zmęczonego Aslanova. W walce charakterów i przede wszystkim w oczach sędziów lepszy okazał się Celiński, dzięki czemu odebrał puchar za zwycięstwo z rąk Artura Szpilki. Po dramatycznym zwrocie akcji Polska odrodziła się, pokonując Rosję 3:2.

K-1 81 kg: Dzmitry Valent vs. Yurii Zubchuk

Po emocjonującym meczu międzypaństwowym przyszedł czas na pierwsze starcie z karty głównej. Tym razem w walce nie brał udziału ani Polak, ani Rosjanin, lecz mimo to z ringu nie wyszła Europa Wschodnia, bowiem pojawili się w nim reprezentant Ukrainy Zubchuk i  Białorusi Valent. Zdecydowanym faworytem walki był zawodnik z Mińska. W  swojej karierze 10-krotnie zdobywał tytuł mistrza świata, a jego muay-thai zapewniło mu miejsce w światowej czołówce. Zubchuk, uważany za spory talent, nie był jednak bez szans.

Ukrainiec upatrzył sobie na początku wątrobę Valenta, jednak doświadczony „profesor” za nic miał jego starania. Ten obieżyświat, który zjeździł w swojej karierze całą Azję i Europę, usypiał rywala. Przez dłuższy czas majestatycznie (żeby nie powiedzieć wolno) poruszał się w ringu, lecz gdy już zdecydował się na atak, wyprowadził mocarny lewy sierpowy, który zatrząsł rywalem. Zubchuk po tym ciosie jedynie bronił się do końca drugiej rundy, lecz ani myślał się poddać. Co więcej, w trzeciej odsłonie pojedynku zdołał trafić rywala, który próbował ukryć fakt, że poczuł siłę uderzenia. Po tym zdołał jeszcze parę razy zapunktować, co w ostatecznym rozrachunku przełożyło się na jego niespodziewane zwycięstwo. Werdykt sędziowski absolutnie zniesmaczył Valenta, który nie zgadzał się z decyzją oficjeli. Białorusin ponosząc porażkę podzielił los swojej żony Mariyi, która tego samego wieczoru także nie zdołała odnieść zwycięstwa, w walce karty wstępnej. Małżeństwo raczej nie wywiezie z Warszawy miłych wspomnień.

K-1 +91 kg: Daniel Omielańczuk vs. Niko Falin

W następnym starciu widzowie szczelnie wypełniający Torwar mogli znowu kibicować rodakowi, bowiem w ringu pojawił się Daniel Omielańczuk. Fighter o uznanej marce miał wielką ochotę do walki, lecz musiał mieć się na baczności, gdyż jego rywalem był nie byle kto. Niko Falin to zawodnik na którego zawsze należy uważać.

Mimo to Niemiec, pochodzący z Rosji, nie kwapił się do odważnych ataków. Tymczasem Polak, mający za sobą występy w UFC, wstrząsał raz po raz nieśmiało walczącym przeciwnikiem. Zdołał wyprowadzić nawet cios łokciem z obrotu. Failn wydawał się nie wierzyć w zwycięstwo, a Omielańczuk dominował w dwóch pierwszych rundach. Dało mu to komfort psychiczny i umożliwiło walkę już bez ryzyka w ostatnim fragmencie starcia. Ostatecznie zawodnik zrzeszony w warszawskim Berkut WCA Fight Team odniósł bardzo przekonujące zwycięstwo.

K-1 81 kg: Kamil Ruta vs. Yohan Lidon

Dla Kamila Ruty walka z 8-krotnym mistrzem świata miała być z jednej strony najtrudniejszym wyzwaniem w karierze, a z drugiej środkiem prowadzącym do uzyskania rozgłosu w środowisku kickboxerskim. Sławny Francuz jednak nie zamierzał tanio sprzedać skóry. Deprecjonował Polaka, deklarując, że  starcie z Rutą będzie dla niego bardzo proste.

Zawodnik z Wołomina rozpoczął ostrożnie. Z szacunkiem podchodził do bardziej utytułowanego rywala, za priorytet uznając unikanie zagrożenia. Z czasem Ruta się ożywił, wyczuł swoją okazję i dał się ponieść emocjom, otwarcie atakując Francuza pod koniec pierwszej i drugiej rundy. Niestety te zrywy nie wystarczyły do zakończenia walki przed czasem. Niezbyt tym przejęty Lidon wciąż walczył na luzie. Potrafił znienacka odpowiedzieć wysokim kopnięciem lub kanonadą ciosów. Można było odnieść wrażenie, że w swych działaniach był bardziej efektywny niż wysoki Polak. Mimo to Ruta absolutnie nie musiał wstydzić się swojego występu, notując parę świetnych akcji, choć wydawało sie, że w ostatecznym rozrachunku Polak raczej nie mógł liczyć na przychylność arbitrów. Ku zaskoczeniu niektórych widzów, a już na pewno ku zaskoczeniu Francuza, sędziowie wskazali na Rutę, który tym samym zanotował najważniejsze zwycięstwo w karierze.

K-1 +91 kg: Piotr Romankevich vs. Dawid Żółtaszek

Mieszkający na Wyspach Brytyjskich Żółtaszek skończył w styczniu 40 lat. Walka z Romankevichem to dla niego jedna z ostatnich, jeśli nawet nie ostatnia szansa na zdobycie tytułu mistrzowskiego. Białorusin, który wywalczył pas w swojej pierwszej walce w organizacji DSF, nie chciał oczywiście dopuścić do zmiany mistrza. Emocje dodatkowo potęgował fakt, że w walce na szali potencjalnie leżało coś więcej niż pas. W filmiku przed walką Romankevich powiedział, że swoim zwycięstwem chce zakończyć karierę Żółtaszka. Jego deklaracja tylko wzmocniła panujące napięcie.

Dwie pierwsze rundy stały pod znakiem wyrównanej rywalizacji, lecz w ostatniej odsłonie pojedynku młodość zdetronizowała rutynę. Romankevich zamarkował front kick, a w ostatniej chwili zmienił pozycję ciała i kopnął z boku. Uniesiona noga Białorusina ominęła gardę urodzonego we Wrocławiu zawodnika i trafiła w jego głowę. Żółtaszek osunął się na deski, ale był jeszcze w stanie się podnieść. Po tym próbował dzielnie bronić się przed uderzeniem kończącym, ale jego wysiłki na niewiele się zdały. Białorusin po raz kolejny posłał wysokie kopnięcie, a pod Polakiem ugięły się nogi . Tym razem nie pozbierał się już w wymaganym czasie, przez co pas został w posiadaniu Piotra Romankevicha.

Walka wieczoru:
K-1 +91 kg: Marcin Różalski vs. Peter Graham

Pierwotnie najważniejszą pozycję w karcie DSF Kickboxing Challenge 14 zajmowało długo wyczekiwane starcie Marcina Różalskiego z Jeromem Le Bannerem. Francuz w ostatniej chwili wycofał się jednak z pojedynku. Zmusiła go do tego kontuzja kolana. Choć „Różal” od dawna marzył o pojedynku z tą legendą K-1 to musiał obejść się smakiem. Na szczęście szybko udało się znaleźć godne zastępstwo dla Le Bannera. Peter Graham, bo o nim mowa, to bardzo solidny fighter, który w przeszłości pokonał m.in. Mariusza Pudzianowskiego, jak również mierzył się z Różalskim na gali KSW 28 w Szczecinie. Wtedy lepszy okazał się właśnie Graham, zmuszając „Różala” do odklepania. Różalski podkreślał jednak, że cztery lata temu przegrał tylko przez kontuzję. W piątek o żadnych wymówkach nie mogło być mowy, a jedna z najbardziej oryginalnych postaci w polskim środowisku sportów walki miała szansę udowodnić swoją wyższość.

Starcie zapowiadało się pasjonująco. Obaj zawodnicy nie zwykli unikać ringowej wojny, imponują walecznością i mają silne charaktery. Polak, do którego najlepiej pasuje określenie „jedyny w swoim rodzaju”, wyszedł do ringu przy dźwiękach zmixowanych utworów „Czterdzieści lat minęło”, „Nie liczę godzin i lat” oraz „Jeszcze raz Vabank”, co doskonale podsumowuje jego charakter. W ringu żarty się skończyły. Były mistrz wagi ciężkiej KSW od początku posyłał niezwykle silne kopnięcia w stronę Australijczyka. Gromki doping kibiców dodawał sił Różalskiemu, lecz Graham nie odpuszczał i rewanżował się celnymi sierpami. Przełożyło się to na wyrównaną rundę.

W drugim fragmencie walki Różalski szybko końcem stopy trafił głowę Grahama, wysyłając go „na odpoczynek” na deski. Australijczyk dał radę podnieść się po tym piorunującym ciosie. „Różal” od tej pory czekał na jego błąd, żeby zakończyć walkę przed czasem. Zastępca Le Bannera nie zamierzał jednak tak łatwo sprzedać skóry i wzbudził szmer na trybunach niezwykle efektowną próbą kopnięcia z obrotu. Mimo to widać było, że Graham nie był optymalnie przygotowany do pojedynku. Został wezwany w trybie nagłym, bez możliwości przeprowadzenia długich przygotowań i co zrozumiałe, nie był w stanie nawiązać rywalizacji z doskonałym tego wieczoru Różalskim, który miał inicjatywę od początku do końca. Polak wziął tym samym odwet za porażkę sprzed czterech lat, a gala DSF Kickboxing Challenge przeszła do historii.

Adam Kutryba

KOMENTARZE

aktualności

więcej z działu aktualności

sport

więcej z działu sport

kultura i rozrywka

więcej z działu kultura i rozrywka

Drogi i Komunikacja

więcej z działu Drogi i Komunikacja

KONKURSY

więcej z działu KONKURSY

Sponsorowane

więcej z działu Sponsorowane

kulinaria

więcej z działu kulinaria

Zdrowie Kobieta Dziecko

więcej z działu Zdrowie Kobieta Dziecko