mobile
REKLAMA

Folklor warszawski wciąż żyje

W klubokawiarni „Grochownia” na Pradze Południe wystąpili teściowa, zięć i gitara, znani jako zespół TEŚCIOWA ŚPIEWA oraz Przemysław Śmiech, aktor stołecznego wędrownego Teatru Lalek Igraszka i członek Stowarzyszenia Gwara Warszawska.

Anna Tomasik
Folklor warszawski wciąż żyje

Wczoraj w „Grochowni” przy ulicy Kobielskiej 75, jednej z nielicznych klubokawiarni  na warszawskim Grochowie, miejscu niezwykle kameralnym i ulubionym przez okolicznych mieszkańców, powiało wielkim światem.

Wystąpili tu gościnnie: Przemysław Śmiech (aktor, instruktor teatralny i warszawski przewodnik miejski, także autor scenariuszy, wierszy i piosenek dla dzieci) oraz zespół TEŚCIOWA ŚPIEWA, duet śpiewający na folkową nutę, który tworzą Beata Łubczonek i Marcin Milanowicz, czyli teściowa z zięciem akompaniującym jej na gitarze.  

Cała sala klaskała, przytupywała i niczym chór z Grochowa śpiewała razem z „teściową” jej największe hity: „Tango Veturilo”, „Polisz English”, „Pierwsza w świecie… rapująca teściowa”, „Gastronomia”, „Pozytywne myślenie”, „Klynika piękna”, „Hej hejtery” czy też popularna ostatnio piosenka o idolu kultury, bohaterze naszych czasów i lokowaniu produktu, czyli o chłopaku z Warszawy czeszącym się w „ząbek” - Robercie Lewandowskim „Lewy Love”. Nie zabrakło też utworów refleksyjnych i sentymentalnych, jak „Estrado” (ballada o Franku z Grochowa, dla którego najważniejsza była w życiu kariera na scenie). Szlagiery, które doskonale znają miłośnicy dawnej Warszawy, skupieni w większości w Stowarzyszeniu Gwara Warszawska.

Bo repertuar duetu TEŚCIOWA ŚPIEWA wypełniają piosenki o problematyce współczesnego świata. Najbliższe jednak ich sercu jest własne podwórko, miasto, w którym żyją. Beata Łubczonek to znakomity obserwator i komentator życia. Teksty piosenek, które pisze, to nic innego, jak żartobliwy słowno-muzyczny przekaz informacyjny o tym, co aktualnie dzieje się w ich ukochanej Warszawie, ale też w kraju nad Wisłą i na świecie. Bo nieco zwariowanej, szalonej i „pierwszej na świecie rapującej teściowej” nic nie umknie uwadze i żaden problem nie jest jej obcy.

Przemysław Śmiech, zachęcony sukcesem książki „Mowa z Grochowa”, znowu sięgnął „po pióro” i sklecił kolejną publikację będącą opowieściami z warszawskim humorem. I żeby nie być gołosłownym fragmenty tych historyjek zaprezentował … „w wielkiej tajemnicy”… rozbawionej publiczności. A czegóż tam w nich nie było! To swoista lekcja życia: salonowe quo vadis i kodeks małżeński. Było też o namiętności futbolowej i do „facetki”, o całowaniu uskuteczniającym reanimację i „lowelasach z kozich bobków”, ciężkich czasach, w których przyszło nam żyć i o emocjonalnej niewoli bohaterskich chłopców, tkwiących od lat w związkach małżeńskich…

Wieczór pełen niezapomnianych wrażeń i emocji. No i potężna dawka humoru. Wszyscy śmieli się do łez.  

Żałujcie, że was nie było w Grochowni. Pan Śmiech czytał fragmenty swojej rewelacyjnej prozy a my dodawaliśmy muzyczne trzy grosze. Było swojsko, aligancko i z faszonem. Dziękujemy cudnej publiczności – podsumowuje wczorajszy wieczór TEŚCIOWA ŚPIEWA na swoim facebookowym profilu.

Autorska twórczość Przemysława Śmiecha i zespołu TEŚCIOWA ŚPIEWA, którzy wczoraj bawili publiczność do wręcz nieprzyzwoitych godzin wieczornych, stylistyką i klimatem nawiązuje do przedwojennej gwary warszawskiej, znanej nam tak dobrze z utworów Grzesiuka i Wiecha, tyle, że osadzonej mocno w realiach współczesności. Folklor warszawski wciąż żyje i ma się całkiem dobrze, a wczorajszy wieczór jest dowodem na to, że zapomnienie z pewnością mu nie grozi.

 

Tekst / zdjęcia: Anna Tomasik

 

 

KOMENTARZE

aktualności

więcej z działu aktualności

sport

więcej z działu sport

kultura i rozrywka

więcej z działu kultura i rozrywka

Drogi i Komunikacja

więcej z działu Drogi i Komunikacja

KONKURSY

więcej z działu KONKURSY

Sponsorowane

więcej z działu Sponsorowane

kulinaria

więcej z działu kulinaria

Zdrowie i Uroda

więcej z działu Zdrowie i Uroda