mobile
REKLAMA

Gdzie ten handlowy boom z lat 90.?

Targowisko na Bemowie - becnie zarządzane przez firmę TARBEM Sp. z  o. o. - to kultowe miejsce dla wielu okolicznych mieszkańców.  Sen z powiek spędza jednak informacja, że bazar wkrótce może zniknąć. Na szczęście umowę z dzierżawcą terenu włodarze dzielnicy przedłużyli do 2019 roku. 

Anna Tomasik
TAGI
Gdzie ten handlowy boom z lat 90.?

 Na placu przy ulicy Powstańców Śląskich róg Wrocławskiej, wzdłuż ciągnących się nieopodal torów tramwajowych, stoi dwieście osiemdziesiąt pawilonów handlowych z artykułami żywnościowymi i przemysłowymi. Otwarte są sześć dni w tygodniu - od poniedziałku do soboty. Można tutaj kupić nie tylko świeże warzywa, czy dobrą karmę dla zwierząt w przystępnej cenie, ale i uszyć firany. Targowisko na Bemowie, znajdujące się blisko 7 km od Centrum, zajmuje powierzchnię ponad 6 400 metrów kwadratowych.
    – Jest tu mydło i powidło. Robię tu zakupy od dwudziestu lat, bo mieszkam przy Radiowej, ale powiem szczerze, że cen atrakcyjnych to tu raczej nie ma. No, może niektóre.  Plusem na pewno jest to, że są świeże warzywa i dobra, smaczna, swojska wędlina. Przychodzę tu bardziej z wygody, bliskiego sąsiedztwa, no i z sentymentu – wyznaje pani Bożena.
    Kupcy nie ukrywają, że kiedyś panował tu ruch, jak na Marszałkowskiej, a i gwarno było jak na słynnym Różyckim. Handlowy boom, którym mogli się cieszyć jeszcze na początku lat 90., odszedł jednak do lamusa. I to chyba bezpowrotnie. Dzisiaj klientów mniej, bo i ceny już na targowisku nie są tak atrakcyjne. Każdy o coś pyta, czegoś szuka, niektórzy targują się, i to ostro. 
    – Społeczeństwo jest coraz biedniejsze, każdy szuka promocji i pędzi do marketów – kwituje krótko pani Teresa, emerytka, która kiedyś była stałym klientem targowiska razem ze swoim nieżyjącym przyjacielem, adwokatem.
    Niezmienną popularnością wśród klienteli od lat cieszy się plac do handlu naręcznego, chociaż zazwyczaj więcej jest sprzedających, aniżeli kupujących. 
    – Sprzedaję - jak pani widzi - miód i kwiaty. Są dni, w których dorobię sobie te parę groszy do mojej skromnej emerytury KRUS-owskiej, ale i bywa, że nic nie wpadnie. Co innego latem, w sezonie, wtedy mam nawet swoich stałych klientów, którzy kupują moje pomidory i ogórki – mówi pan Jerzy.
    Jakiś czas temu po raz kolejny pojawiła się informacja, że dni targowiska są policzone - władze maja inny pomysł na zagospodarowanie tego terenu.
    – Umowa dzierżawy z władzami dzielnicy została podpisana we wrześniu ubiegłego roku i obowiązuje do września 2019 roku. Nie wiem, co zamierza urząd dzielnicy i lepiej w naszym przypadku nie wiedzieć tego. Póki co, targowisku nic nie grozi – mówi Andrzej Kulesza, prezes firmy TARBEM, zarządcy bemowskiego bazaru.
    Targowisko na Bemowie nieco razi swoim obskurnym wyglądem. Gdy sypie śnieg lub pada deszcz, trzeba „przeskakiwać” kałuże. W kwestii remontu kupcy nie liczą na władze dzielnicy.
    – Sami remontujemy i przebudowujemy pojedynczo jakoś te pawilony – podkreśla prezes Kulesza.
    Na pewno nie jest to bazar na miarę XXI wieku, ale najważniejsze – jak zgodnie podkreślają kupcy i napotkani mieszkańcy – że istnieje, i ma swoją wierną od lat klientelę. No i ma swój klimat. 

KOMENTARZE

aktualności

REKLAMA
więcej z działu aktualności
REKLAMA

sport

więcej z działu sport

kultura i rozrywka

więcej z działu kultura i rozrywka

Drogi i Komunikacja

więcej z działu Drogi i Komunikacja

KONKURSY

więcej z działu KONKURSY

Sponsorowane

więcej z działu Sponsorowane

kulinaria

więcej z działu kulinaria

Zdrowie Kobieta Dziecko

więcej z działu Zdrowie Kobieta Dziecko