mobile
REKLAMA

Jeszcze nie tym razem

Legia dalej bez zwycięstwa. Na Bemowie obyło się bez niespodzianki. Wicelider z Dąbrowy Górniczej okazał się bardziej poukładaną drużyną i wywiózł zwycięstwo z Warszawy, mimo przyzwoitej gry stołecznej drużyny.

Adam Kutryba
Jeszcze nie tym razem

 W dwunastym meczu sezonu Legia podejmowała MKS Dąbrowę Górniczą. Prowadzony przez Jacka Winnickiego zespół ze Śląska zajmuje drugie miejsce w PLK i wygrywał w swoich ostatnich czterech spotkaniach. Natomiast klub ze stolicy, chcąc odbić się od dna, dokonywał w ostatnich tygodniach znaczących roszad kadrowych. Po transferach Huntera Mickelsona, Nadira Tharpe’a oraz zakontraktowaniu trenera Tane Spaseva, kolejną pomocą przybliżającą stołeczną drużynę do pierwszego zwycięstwa w ekstraklasie miał być Anthony Beane – grający ostatnio w zespole mistrza Bułgarii, w tym sezonie do tej pory bezrobotny.

Gospodarze wyszli na parkiet silnie zmotywowani. Mimo to zaczęło się od prowadzenia Dąbrowy Górniczej 0:4. W ramach rewanżu gości starał się raz po raz ukłuć nowy nabytek Legii Beane. Amerykanin błyskawicznie zapisał się w statystykach trafiając trójkę z odejścia.

Od początku aktywny był lider MKS-u D.J. Shelton, rozgrywający fantastyczny sezon (średnio 17pkt i prawie 11 zbiórek na mecz). Szybkie dwa faule złapał natomiast Naadir Tharpe, przez co musiał usiąść na ławce rezerwowych. Przy stanie 7:8 Bartłomiej Wołoszyn zaimponował efektownym zagraniem piłki za plecami i trafieniem z dwutaktu. Legia nie dawała jednak za wygraną i zanotowała skromną serię punktową . Skuteczny był w szczególności Kukiełka, a w obronie blokiem wyróżnił się Mickelson, który poderwał rezerwowych z krzesełek.

Wicelider ligowej tabeli miał spore problemy z rozbiciem strefy, co skutkowało wymuszonymi rzutami pod presją czasu. Niekiedy jednak obracało się to na korzyść gości. Np. wtedy, gdy Jovan Novak szczęśliwie trafił za trzy z kolanka.

Nieźle grał Anthony Beane. W jednej z akcji popisał się świetnym zwodem, „wkręcając” środkowego rywali w parkiet. Bez problemu można było zauważyć atuty nowego gracza Legii. Beane jest szybki, bardzo skoczny i ma dobry drybling. Potwierdza to zdobyte przez niego 9 punktów w 1 kwarcie (w całym meczu rzuciłł ich aż 21). Legia może mieć z 22-latka sporo pożytku. Zastrzeżenia co do niego mogą budzić jedynie jego nadmierne skłonności do gry indywidualnej. Grając z piłką w rękach ma tendencję do indywidualnego szukania kosza, rzadziej decyduje się na podanie do kolegi z zespołu. Może to jednak wynikać z jego krótkiej obecności w drużynie.

Spotkanie w pierwszej połowie było bardzo wyrównane, choć MKS niemal ciągle nieznacznie prowadził. Na tablicach dominował Shelton. Jego wzrost i atletyzm przełożył się na szybko zdobyte 11 punktów i 5 zbiórek. Legia znalazła za to receptę na pick&rolle z udziałem środkowego gości, dzięki dobrej obronie strefowej.

Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 36:41 dla MKS-u. Obie drużyny miały problem ze skutecznością zza linii 6,75m. Legia trafiła tylko 2 z 10 rzutów trzypunktowych, a jej przeciwnicy 4 z 15. Legioniści mieli też niezbyt zrównoważony atak. Choć trudno w to uwierzyć, w ciągu pierwszych 30 minut punkty zdobywało tylko czterech graczy stołecznej drużyny.

Na początku trzeciej kwarty dojrzałością po obu stronach parkietu imponował Grzegorz Kukiełka. Najpierw zapisał się w statystykach meczowych celnym rzutem z półdystansu, a w następnej akcji przejął fatalne podanie Sheltona inicjujące kontrę. Mimo to Legioniści stracili bezpośredni kontakt z przeciwnikiem. Legia przegrywała wyraźnie walkę na tablicach. Goście notowali liczne zbiórki w ataku, w wyniku czego mieli okazję do skutecznego ponawiania akcji. Aaron Broussard, rozgrywający gości, mimo 195cm wzrostu zebrał piłkę aż 10 razy. Łatwe punkty doprowadzały trenera Legii do szewskiej pasji. Szkoleniowiec z Macedonii reagował bardzo ekspresyjnie, wyrażając swoje oburzenie krzykami zza linii bocznej, słyszalnymi prawdopodobnie nawet w Dąbrowie Górniczej. Poza tym trwał wciąż koszmar Legionistów na linii rzutów wolnych. Skuteczność drużyny w tym elemencie wyniosła zatrważające 55,6%.

Przewaga Dąbrowy wynosiła już nawet 13 punktów, a poważne zagrożenie dla obrony 7-krotnego mistrza Polski stanowili były gracz reprezentacji narodowej Piotr Pamuła oraz Witalij Kowalenko, zdobywca 10 punktów i 6 zbiórek. Ratować wynik próbował weteran Tomasz Andrzejewski. Kapitan Legii przestawiał pod koszem młodego Macieja Kucharka.

Kiepski mecz grał Tharpe, który przez większą cześć spotkania był całkowicie nieprzydatny. Jechał na tzw. koszykarskim rowerku (0 punktów, 0 zbiórek, 0 asyst) aż do połowy czwartej kwarty, mimo 20 minut spędzonych na parkiecie. Na domiar złego, na cztery minuty przed końcem meczu, Tharpe popełnił klasyczną stratę żółtodzioba. Pod presją przeciwnika złapał piłkę w dłonie i domagał się od sędziego zarządzenia przerwy. Według europejskich zasad koszykówki o czas można poprosić wyłącznie podczas przerw w grze. Amerykanin nie pozbył się zarówno nawyków z ojczyzny, jak i piłki. Arbiter musiał w końcu odgwizdać błąd Tharpe’a, a szkoleniowiec Legionistów nie mógł się nadziwić zachowaniu swojego rozgrywającego.

W ostatniej części gry Legia walczyła o odrobienie 10 punktowego deficytu. Przeszkadzały jej w tym jednak proste, niewymuszone straty. Na dodatek dwie ważne trójki trafił rozgrywający drużyny ze Śląska Jovan Novak. Mimo to różnica punktowa była stopniowo niwelowana. W końcu skuteczne rzuty oddał Tharpe, znowu trafił Kukiełka i dwukrotnie Mickelson. Na 40 sekund przed końcem Legia była już tylko cztery punkty w tyle. W następnej akcji za trzy próbował rzucić Wall, jednak próba okazała się nieskuteczna i ostatecznie zadecydowała o dwunastej porażce z rzędu Legii.

Drużyna z Warszawy rozegrała niezły mecz w obronie i robi widoczne postępy, jednak tym razem okazało się to niewystarczające na dobrze zorganizowaną ekipę z Dąbrowy Górniczej. Kolejne dwa spotkania Legia rozegra na wyjeździe, kolejno z piętnastym w tabeli AZS-em Koszalin i czternastym Miastem Szkła Krosno. Jeśli chce realnie włączyć się do walki o utrzymanie to będzie musiała w końcu odnieść w tych meczach premierowe zwycięstwo.

Legia Warszawa - MKS Dąbrowa Górnicza 77:81 (18:19, 18:22, 20:25, 21:15)

Legia: Anthony Beane 21, Grzegorz Kukiełka 16, Hunter Mickelson 16, Jobi Wall 10, Naadir Tharpe 8, Adam Linowski 5, Piotr Robak 1, Tomasz Andrzejewski 0, Łukasz Wilczek 0, Michał Aleksandrowicz 0.

MKS: D.J. Shelton 17, Jovan Novak 16, Aaron Broussard 13, Bartłomiej Wołoszyn 10, Witalij Kowalenko 10, Piotr Pamuła 9, Paulius Dambrauskas 6, Maciej Kucharek 0, Michał Gabiński 0.

Adam Kutryba

KOMENTARZE

aktualności

więcej z działu aktualności

sport

więcej z działu sport

kultura i rozrywka

więcej z działu kultura i rozrywka

Drogi i Komunikacja

więcej z działu Drogi i Komunikacja

KONKURSY

więcej z działu KONKURSY

Sponsorowane

więcej z działu Sponsorowane

kulinaria

więcej z działu kulinaria

Zdrowie Kobieta Dziecko

więcej z działu Zdrowie Kobieta Dziecko