mobile

Koalicja lokalnych komitetów to szansa na zwycięstwo w wyborach

Zapraszamy do przeczytania wywiadu z niezależnym radnym Rady Warszawy i byłym burmistrzem Ursynowa Piotrem Guziałem.

Redakcja
Koalicja lokalnych komitetów to szansa na zwycięstwo w wyborach

Panie Radny, Premier właśnie ogłosił termin wyborów samorządowych, które odbędą się 21 października. Czy nadchodzące wybory zmienią coś na Ursynowie?

Każde wybory coś zmieniają, bo niemal zawsze oznaczają wymianę, przynajmniej częściową decydentów, nawet jeśli ponownie wygrywa to samo ugrupowanie. Całe szczęście Ursynów dobrze rozwija się bez względu na rządy. A warto przypomnieć, że Ursynowem rządziły już wszystkie opcje polityczne. Mieliśmy do czynienia nawet z tak egzotyczną koalicją jak PO i PiS w latach 2002-2006. W latach 2006-2010 była to koalicja PO i lewicy, następnie w latach 2010-2014 Nasz Ursynów z PiS, a w mijającej kadencji PO z lokalnymi komitetami. To tyle jeśli chodzi o politykę. Natomiast obecnie zmiana władzy na Ursynowie jest koniecznością. Trudno, bowiem szanować burmistrza, który wypisuje na forach internetowych pod fałszywym profilem, posługuje się agencją korzystającą z ukradzionych w internecie tożsamości do szkalowania politycznych przeciwników na forach dyskusyjnych, a jednocześnie nie radzi sobie z kluczowymi inwestycjami.

To faktycznie co najmniej zadziwiające działanie burmistrza. Czy ta agencja opłacana jest ze środków publicznych?

Na to nie ma dowodu wprost, ale są dowody na to, że jest to firma powiązana z obecną dyrektor Dzielnicowego Ośrodka Kultury na Zielonym Ursynowie Panią Beatą Rusinowską, byłą poseł PO, która w atmosferze skandalu, oskarżana o nepotyzm, kumoterstwo i nadużycia, odeszła z podobnej placówki w Żyrardowie, by z partyjnej poręki otrzymać dyrektorski etat na Ursynowie. Oczywiście wprowadziła od razu swoje obyczaje, zatrudniając bez konkursu osoby wskazane politycznie, jak swoją partyjną koleżankę i radną PO z Piaseczna, czy nie posiadającą wykształcenia i doświadczenia zawodowego działaczkę lokalnego ugrupowania Projekt Ursynów, a zarazem przyjaciółkę zastępcy burmistrza nadzorującego właśnie dom kultury. Utajniła także wydatki domu kultury, nie publikując ich w Biuletynie Informacji Publicznej. Wszystko na to wskazuje, że właśnie wśród tych wydatków są zlecenia dla agencji, której zadaniem jest atakowanie osób krytykujących burmistrza i Panią dyrektor i wysławianie ich działań. W mojej opinii ich działania są skandaliczne, a jeśli kontrola potwierdzi wyprowadzanie środków publicznych, to czeka ich prokurator.

To porażające oskarżenia… ale przecież burmistrz Kempa nie tylko walczy z konkurencją, ale chwali się w także najwyższymi wydatkami na inwestycje.

To nie może być żaden argument na jego korzyść! To tak jakby chwalić łobuza, który łamie prawo, że przecież jest dobry dla zwierząt. Standardy zostały złamane i muszą być za to konsekwencje. A przecież to tylko wierzchołek góry lodowej. W tej chwili toczy się śledztwo prokuratorskie w sprawie likwidacji pętli autobusowej, czyli szkody w interesie publicznym, na rzecz prywatnego bazarku związanego z radnym PO. Burmistrz jest jedną z głównych postaci tej sprawy. Wcześniej niemalże doprowadził do budowy betoniarni na Zielonym Ursynowie, całe szczęście zablokowanej przez protest mieszkańców i nagłośnienie sprawy m.in. przeze mnie. Warto pamiętać o kosmicznych wydatkach na promocję. Dni Ursynowa kosztują w tej kadencji niemal 2 razy więcej niż w poprzedniej. Wydatkowanie kilkudziesięciu tysięcy złotych na konkurs wiedzy o Ursynowie z garstką może 30-40 uczestników to kolejna zachcianka burmistrza. Do tego niemal notoryczne mijanie się z prawdą w publicznych wypowiedziach. Ursynów nie zasłużył na kogoś takiego w fotelu burmistrza.

To oczywiście ocenią wyborcy, jednak wciąż ucieka Pan od oceny działań inwestycyjnych obecnych władz dzielnicy.


 

W liczbach bezwzględnych ostatnie 3 lata to nieco wyższe wydatki na inwestycje na Ursynowie. Ale powodów do euforii nie widzę. Przecież łączny budżet miasta na inwestycje we wszystkich 18 dzielnicach wzrósł dwukrotnie w ostatnich latach. Prezydent tłumaczy to wyjściem z kryzysu gospodarczego. A ja uważam, że po prostu przez lata traktowała wydatki dzielnicowe po macoszemu, na korzyść wydatków centralnych. Jak to wygląda na liczbach? Np. w drugim roku mojej kadencji wszystkie dzielnice wydały ponad 311 mln zł podczas gdy Ursynów 31,5 mln zł czyli około 10 proc puli. W drugim roku obecnej kadencji z prawie 544 mln zł dla dzielnic Ursynów wydał ponad 44 mln zł czyli 8 proc. Jak widać dostaliśmy więcej nominalnie, ale mamy mniejszy udział w puli środków do dyspozycji dzielnic.

Dla nas to wygląda dość porównywalnie, więc trochę bawicie się liczbami z obecnym burmistrzem. Natomiast jak Pan ocenia sposób wydatkowania tych środków?

Trudno piać z zachwytu, gdy co prawda ma powstać długo wyczekiwany żłobek przy ul. Kazury, jednak pięć razy z rzędu nie udał się przetarg na wykonawcę. Teraz został ogłoszony szósty przetarg. Czy to można uznać za dobre zarządzanie? A fiasko przebudowy ul Rosoła i Relaksowej? Wojewoda, który wstrzymał tę inwestycję w uzasadnieniu do decyzji zrobił miazgę z burmistrza zarzucając mu aż kilkanaście poważnych uchybień, w tym posługiwanie się kserówką zamiast mapą oryginalną, brak decyzji środowiskowej, czy brak terminów przejęcia nieruchomości pod budowę drogi, a także błędne usytuowanie zatok autobusowych od skrzyżowania, czy błędne szerokości pasów ruchu i brak niezbędnych badań gruntu. Burmistrz spieszył się z wybudowaniem drogi chcąc mieć przedwyborczy fajerwerk z przecinaniem wstęgi i nie dopilnował kluczowych dokumentów w sprawie. Warto tu wspomnieć także o ponad 300 uschniętych drzewach, których posadzenie kosztowało urząd około 500 tys zł. A ślimacząca się budowa dojazdu szerokości pasa startowego do małego ośrodka dla niepełnosprawnych przy ul. Belgradzkiej z latarnią na środku jezdni to już bardziej przypomina kabaret, a nie samorząd.

A jednak Platforma Obywatelska ma szansę ponownie wygrać wybory na Ursynowie.

System D’Hondta, premiuje partie, zwłaszcza duże partie polityczne, a daje znikome szanse mniejszym komitetom, dlatego – osiągnięcie satysfakcjonującego wyniku przez lokalne komitety będzie trudne. Ale nie niemożliwe. Przecież od 2006 r. Stowarzyszenie Nasz Ursynów, którego jestem wiceprezesem 3 razy z rzędu zdobywało drugie miejsce w wyborach, w 2010 r. o włos przegrywając z PO. Na Ursynowie prężnie funkcjonuje kilka organizacji lokalnych takich jak wspomniany Nasz Ursynów, ale też Otwarty Ursynów, Inicjatywa Mieszkańców Ursynowa, Projekt Ursynów czy Miasto Ursynów. Jeśli każda z tych organizacji wystartuje samodzielnie to wejście lokalnych aktywistów do Rady Dzielnicy będzie trudne. Gdyby tak się stało to sama rada zostanie zdominowana przez partyjny układ PO-PiS, a jak uczy doświadczenie, partie nie sprawdzają się w samorządach tak dobrze jak lokalne komitety. Partyjni radni nie angażują się w sprawy mieszkańców i często traktują sprawowanie mandatu radnego jedynie jako przepustkę do dalszej kariery politycznej.

Czy jest więc szansa na, że lokalne organizacje na Ursynowie połączą siły i wystawia wspólne listy do wyborów samorządowych?

Od wielu miesięcy publicznie deklaruję, że porozumienie ruchów miejskich, lokalnych stowarzyszeń i innych mniejszych organizacji to jedyna szansa na odpartyjnienie warszawskiego samorządu. W przypadku Ursynowa jest bardzo duże prawdopodobieństwo, że większość lokalnych organizacji, zawiąże koalicję i wystawi wspólną listę lokalnych komitetów. Jeśli dojdzie do zawiązania takiej koalicji, to będzie szansa nawet na zwycięstwo wyborcze.

Co mieszkańcy zyskają na koalicji lokalnych ugrupowań na Ursynowie?

Po pierwsze zyskają realną alternatywę dla partyjnych polityków. Na listach koalicyjnych komitetów znajdą się tylko wiarygodne osoby z ugruntowanym dorobkiem. Społecznicy, aktywiści, eksperci, a przede wszystkim wieloletni mieszkańcy dzielnicy Ursynów. Po drugie, na porozumieniu programowym, które będzie dotyczyć konkretnych problemów naszej dzielnicy – zyska cały Ursynów. Tylko ludzie, którzy żyją Ursynowem i mają doświadczenie społecznikowskie i samorządowe są w stanie zmierzyć się z problemami, które przerastają partyjnych polityków skoncentrowanych na karierach w łonach własnych partii.

KOMENTARZE

aktualności

REKLAMA
więcej z działu aktualności

sport

więcej z działu sport

kultura i rozrywka

więcej z działu kultura i rozrywka

Drogi i Komunikacja

więcej z działu Drogi i Komunikacja

KONKURSY

więcej z działu KONKURSY

Sponsorowane

więcej z działu Sponsorowane

kulinaria

więcej z działu kulinaria

Zdrowie Kobieta Dziecko

więcej z działu Zdrowie Kobieta Dziecko