mobile
REKLAMA

Koncert muzyki Hansa Zimmera

Komplet publiczności zgromadzony na Torwarze był świadkiem wyjątkowego koncertu, łączącego muzykę filmową sławnego kompozytora z projekcją fragmentów dzieł kinowych

Adam Kutryba/ fot. Małgorzata Klimiuk
Koncert muzyki Hansa Zimmera

Muzyka filmowa jak mało która potrafi generować skrajne emocje, stanowiąc o klimacie oglądanego obrazu. Jest źródłem wzruszeń, radości, czy niepokoju. Dlaczego oddziałuje na słuchaczy tak silnie? Z jednej strony dźwięk wpływa na nas poprzez swoją „nieintelektualność”, czyli bezpośrednie wywoływanie wrażeń, niebędących wynikiem analizy rzeczywistości, która prowadzi do wywoływania nieświadomych reakcji. Dodatkowym czynnikiem wzmacniającym targające nami uczucia jest oczywiście dzieło filmowe, pozwalające skojarzyć muzykę oraz wywierany przez nią nastrój z konkretną sceną i zawartym w niej ładunkiem emocjonalnym, co tylko potęguje siłę przekazu. O muzyce filmowej mówi się jako o odbiciu lustrzanym filmu i nie ma w tym przesady. Najlepiej słuchać jej w połączeniu z obrazem filmowym. Właśnie w takiej formie w niedzielę wybrzmiał „Hans Zimmer Tribute Show” w ramach cyklu „Koncertów Muzyki Filmowej”.

Cykl po 4-letniej przerwie powrócił do Warszawy. Wykonań na żywo ścieżek dźwiękowych połączonych z projekcją fragmentów filmów na ekranie kinowym można było doświadczać od 2011 do 2014 roku w Sali Kongresowej PKiN. Teraz organizatorzy koncertu znaleźli nowy „dom”, po raz pierwszy zapraszając widownię na Torwar.

Dobrze się stało, że koncert powrócił do Warszawy, bowiem zapotrzebowanie w stolicy na muzykę filmową jest bardzo duże, o czym świadczy to, że widowisko zostało zagrane dwukrotnie tego samego dnia i w obu przypadkach zostało wyprzedane. Tym razem ze sceny dobiegały dźwięki utworów skomponowanych przez jednego z najbardziej znanych twórców muzyki filmowej na świecie – Hansa Zimmera. Niemiec jest przede wszystkim laureatem Oskara za ścieżkę dźwiękową do „Króla Lwa”, poza tym ma na swoim koncie aż 10 nominacji właśnie do nagród Amerykańskiej Akademii Filmowej, 11 nominacji do Złotych Globów i 2 statuetki Grammy. Zimmera można nie znać z nazwiska, ale na pewno jego kompozycji nie dało się nie usłyszeć. W ostatnim 20-leciu tworzył suity do bardzo popularnych produkcji. Podczas koncertu zagrano jego muzykę oryginalną skomponowaną na potrzeby: Gladiatora, Incepcji, Batmana, Człowieka ze Stali, Interstellar, Ostatniego Samuraja, Kodu da Vinci, Sherlocka Holmesa, Madagaskaru, Króla Lwa, Cienkiej Czerwonej Linii, Twierdzy, Pearl Harbor i w końcu Piratów z Karaibów.

Kompozycje niezaprzeczalnie genialne zostały wykonane na Torwarze przez Polską Orkiestrę Radiową oraz Chór Akademicki Politechniki Warszawskiej i Chór Akademicki Uniwersytetu Warszawskiego pod dyrekcją Macieja Sztora, specjalizującego się w wykonawstwie muzyki filmowej. Muzykom towarzyszył głos solistki Anny Lasoty, która zachwycała publiczność. Polska Orkiestra Radiowa i Sztor to połączenie będące niemalże gwarantem jakości, brawurowo wykonujące filmowe kompozycje. Również i tym razem wykonywanie zasługiwało na uznanie, jednak nie było bezbłędne. Zastrzeżenia mogą dotyczyć wykonania „Time” z Incepcji, którego nie udało się odtworzyć w 100% wiernie, przez co utwór zatracił delikatnie swoją subtelność, lecz nadal było to wykonanie przyzwoite. Natomiast tego samego nie da się powiedzieć o głównym motywie z filmu „Interstellar”, który zupełnie nie przypominał orginału. Na szczęście poza tymi dwoma kompozycjami inne dzieła zostały odegrane świetnie, na czele ze szczególnie energetycznymi tematami z „Madagaskaru” i „Piratów z Karaibów”.

Miłym akcentem były krótkie opowieści Magdaleny Miśki-Jackowskiej, które wplatano pomiędzy poszczególne utwory. Dzięki anegdotom, bądź też ciekawostkom widzowie lepiej poznali Hansa Zimmera i specyfikę jego pracy. Dodatkowy zyskała na tym sama formuła koncerta, będąca dzięki temu mniej schematyczna. Można mieć za to małe uwagi co do jednego rozwiązania w kwestii organizacyjnej. Głośniki podwieszone pod sufitem hali były umieszczone przed ekranem projekcyjnym przez co nieco ograniczały widoczność obrazu z poszczególnych części hali. Co prawda, mimo to oglądanie fragmentów filmów było komfortowe, ale jednak nie widziało się przez to ekranu w całości. Poza tym iluminacje towarzyszące muzyce i projekcji były niekiedy zbyt „agresywne”. Niektórzy widzowie zasłaniali oczy rękoma, gdy światła kierowano w ich stronę, co zaburzało odbiór widowiska.

Mimo tych małych niedociągnięć, które mam nadzieję zostaną poprawione w przyszłości był to koncert bardzo udany. Nieczęsto ma się okazję oglądać tak dopracowane przedsięwzięcie muzyczne, w którym duża grupa muzyków i wokalistów daje pokaz swoich umiejętności idealnie skoordynowany z wyświetlanymi kadrami z dzieł filmowych. Doszlifowanie tego spektaklu musiało być z pewności okupione wieloma godzinami przygotowań. Dwie godziny koncertu minęły naprawdę szybko. Rozrywka na wysokim poziomie.

Adam Kutryba
foto: Małgorzata Klimiuk

KOMENTARZE

aktualności

REKLAMA
więcej z działu aktualności

sport

więcej z działu sport

kultura i rozrywka

więcej z działu kultura i rozrywka

Drogi i Komunikacja

więcej z działu Drogi i Komunikacja

KONKURSY

więcej z działu KONKURSY

Sponsorowane

więcej z działu Sponsorowane

kulinaria

więcej z działu kulinaria

Zdrowie Kobieta Dziecko

więcej z działu Zdrowie Kobieta Dziecko