mobile

Ograniczenie sprzedaży alkoholu- czy Gdańsk powinien iść w ślady Sopotu?

Władze Sopotu skorzystały z narzędzi ograniczania wydawania koncesji na sprzedaż alkoholu. Zupełnie inną politykę prowadzą władze Gdańska, gdzie otwieranie sklepów monopolowych czy lokali prowadzących wyszynk alkoholi traktowane jest jak każda inna działalność gospodarcza. 

Maciej Ostrowski
TAGI Gdańsk
Ograniczenie sprzedaży alkoholu- czy Gdańsk powinien iść w ślady Sopotu?

Przykładem konsekwencji tak liberalnej polityki jest sytuacja, która wytworzyła się w dzielnicy Siedlce, gdzie na 10-11 tys. mieszkańców (zarejestrowanych, dorosłych wyborców)przypada ponad 40 sklepów monopolowych. Oznacza to, że jeden sklep z alkoholem przypada tam na 250 osób. Wiele sklepów zlokalizowanych na ulicy Zakopiańskiej, usytuowanych jest praktycznie naprzeciwko siebie i należy do tego samego właściciela. Na głównym pasażu handlowym na Siedlcach zlokalizowanym przy szkole podstawowej nr 8 sprzedaż prowadzi 5-6 całodobowych sklepów.

Problem polega na tym, że takie sklepy w starych dzielnicach, zamieszkałych w dużej mierze przez osoby ubogie, gdzie istnieje duży problem wykluczenia i patologii społecznych, przyciągają specyficzną klientelę, która spożywa alkohol w obrębie sklepów. 

- Wystarczy przejść się wzdłuż ulicy Kartuskiej, by spotkać całe grupy zamroczonych alkoholem klientów takich sklepów. Starsi są mniej uciążliwi, gdyż przesiadują pod sklepem i zaczepiają przechodniów prosząc o drobne. Znacznie groźniejsze są młodociane bandy, które zachęcane faktem, że obsługa sklepów nie reagowała na spożywanie alkoholu w obrębie sklepów, organizowały głośne libacje tuż pod oknami domów mieszkalnych. Amatorzy napojów wyskokowych zdemolowali również pobliski plac zabaw - żali się pani Barbara, mieszkanka Siedlec.

Rada dzielnicy organizowała spotkania z właścicielami sklepów monopolowych, którym grożono wystąpieniem o odebranie koncesji na sprzedaż napojów alkoholowych. W świetle polskiego prawa taka groźba była jednak niemożliwa do zrealizowania, gdyż w taki sposób można ukarać jedynie przedsiębiorcę, którego nakryto na sprzedaży alkoholu nieletnim.
Zorganizowano spotkania mieszkańców dzielnicy z policją i strażą miejską. W rezultacie okolice przylegające do sklepów zaczęły patrolować policyjne radiowozy. 

Zwalczanie patologii społecznych to zadanie policji, jednak funkcjonariusze musieliby nieustannie być na miejscu i wypisywać mandaty. Patrole są możliwe jedynie w pewnym zakresie i w określonych ramach czasowych. Mandaty ciężko wyegzekwować, gdyż duża część pijących to ludzie niewypłacalni. Realnym rozwiązaniem problemu jest rozsądniejsze wydawanie koncesji. Sklepy nie mogą być skupione w jednym miejscu na niewielkim obszarze. 
- Należy umożliwić ludziom alternatywę wobec takich form spędzania wolnego czasu. To jednak nie wystarczy, gdyż wielu spośród spożywających alkohol przy sklepach to wieloletni alkoholicy. W Gdańsku brakuje świadomości, że pewne usługi i punkty handlowe wpływają na jakość życia mieszkańców- podsumowuje Jędrzej Włodarczyk, działacz społeczny i radny dzielnicy. 

KOMENTARZE

aktualności

REKLAMA
więcej z działu aktualności
REKLAMA

sport

więcej z działu sport

kultura i rozrywka

więcej z działu kultura i rozrywka

Drogi i Komunikacja

więcej z działu Drogi i Komunikacja

KONKURSY

więcej z działu KONKURSY

Sponsorowane

więcej z działu Sponsorowane

kulinaria

więcej z działu kulinaria

Zdrowie Kobieta Dziecko

więcej z działu Zdrowie Kobieta Dziecko