mobile
REKLAMA

Pewna wygrana ONICO Warszawa

Siatkarze ONICO Warszawa w ostatnim wyjazdowym spotkaniu fazy zasadniczej pokonali Indykpol AZS Olsztyn 3:1. Tym samym odczarowali Halę Urania, w której nie potrafili wygrać od 2014 roku. MVP spotkania wybrany został atakujący stołecznych, Bartosz Kurek.

Marcin Kalicki
Pewna wygrana ONICO Warszawa

Od samego początku spotkania widać było, że gospodarze wcale nie zamierzają łatwo oddać przyjezdnym trzech punktów. Stołecznym szło bardzo ciężko, rywale grali ofiarnie w obronie i skutecznie w bloku zatrzymując chociażby Bartosza Kurka. Do stanu 15:15 rywalizacja była bardzo wyrównana, ale od tamtego momentu zaczęła się zarysowywać przewaga podopiecznych Stephane’a Antigi. Zdołali wypracować sobie trzy punkty zapasu, a później strata olsztynian jedynie się pogłębiała. Efekt? Zwycięstwo ONICO w pierwszym secie 25:19.

Druga partia – podobnie jak pierwsza – zaczęła się od bardzo wyrównanej walki. Przez kilka minut żadna ze stron nie potrafiła wyjść na prowadzenie wyższe niż jednym punktem. Ale oczywiście do czasu, bo w pewnym momencie na zagrywkę wszedł Piotr Łukasik. I stołeczni przy jego serwisie zdobyli aż cztery punkty z rzędu! Niestety przewaga stosunkowo szybko stopniała, bo gospodarze zdołali dojść stołecznych na odległość jednego "oczka". Ale to był tylko chwilowy zastój przyjezdnych, którzy znów odskoczyli i do końca seta nie dali się już dogonić, wygrywając 25:21.

Wystarczyło więc ograć Indykpol AZS jeszcze w trzeciej partii, by mecz zakończyć w najkrótszym możliwym wymiarze czasowym. Sęk w tym, że olsztynianie złapali wiatr w żagle i już na początku seta prowadzili trzema punktami. Trener Stephane Antiga postanowił zareagować i na boisku w miejsce Bartosza Kurka pojawił się Sharone Vernon-Evans. Obecność Kanadyjczyka na parkiecie pozytywnie podziałała na kolegów, bo gościom udało się nie tylko doprowadzić do remisu, ale nawet wyjść na prowadzenie. Niestety niedługo później to podopieczni Michała Gogola wyrównali i obie strony znów szły łeb w łeb. I w końcówce to niestety gospodarze zachowali więcej zimnej krwi i doprowadzili do stanu 1:2 w setach.

Ale na szczęście po tych nerwach siatkarze z Warszawy postanowili oszczędzić swoim kibicom emocji w kolejnej partii i od samego początku narzucili bardzo wysokie tempo. Tempo, którego olsztynianie nie potrafili dotrzymać. W pewnym momencie przewaga ONICO wynosiła aż siedem punktów! Później nieco stopniała, ale zapas wciąż był bezpieczny, by spokojnie, bez zbędnego stresu, grać swoje. I tak to wyglądało do samego końca. Czwarty set na szczęście okazał się ostatnim i do stolicy wracamy z trzema punktami. Tym samym stołeczni odczarowali Olsztyn, gdzie wygrali pierwszy raz od 2014 roku! A MVP spotkania wybrany został Bartosz Kurek.

Indykpol AZS Olsztyn – ONICO Warszawa 1:3 (19:25, 21:25, 25:20, 18:25)

Składy:

Indykpol AZS Olsztyn: Jan Hadrava, Marcel Lux, Miłosz Zniszczoł, Serghiy Kapelus, Paweł Pietraszko, Paweł Woicki, Michał Żurek, Marcin Wika, Sebastian Warda, Mateusz Poręba, Radosław Gil, Jakub Urbanowicz.

ONICO Warszawa: Bartosz Kwolek, Antoine Brizard, Piotr Łukasik, Andrzej Wrona, Graham Vigrass, Bartosz Kurek, Damian Wojtaszek, Nikolay Penchev, Sherone Vernon-Evans, Jakub Kowalczyk.

- Choć wygraliśmy trzy sety, to one wcale nie były łatwe, bo Olsztyn grał bardzo dobrze. Po prostu byliśmy minimalnie lepsi w decydujących momentach, lepiej wytrzymywaliśmy presję. Po trzeciej, przegranej partii, w której nasza gra nieco się posypała, bardzo ważne było to, że się odbudowaliśmy i zaczęliśmy czwartego seta od mocnego uderzenia. Wróciliśmy do swojej dobrej gry, chociaż przez chwilę pachniało tym, że Olsztyn się odrodzi i że zostaniemy tutaj dłużej. Dlatego cieszymy się, że udało nam się wywalczyć ważne trzy punkty - powiedział Andrzej Wrona. - Cały mecz był dosyć nerwowy, zwłaszcza trzeci set, w którym gospodarze zagrali naprawdę bardzo dobrze. Trochę się rozkręcili, na pewno swoją cegiełkę dołożyli do tego kibice, stąd wziął się taki rezultat. Ale najważniejsze jest to, że kolejną partię zapisaliśmy po swojej stronie i wygraliśmy za trzy punkty. A sam wynik nie ma wtedy aż takiego znaczenia - dodał Mateusz Janikowski.

Fot./Źródło: Pressfocus/onicowarszawa.pl

KOMENTARZE

aktualności

REKLAMA
więcej z działu aktualności
REKLAMA

sport

więcej z działu sport

kultura i rozrywka

więcej z działu kultura i rozrywka

Drogi i Komunikacja

więcej z działu Drogi i Komunikacja

KONKURSY

więcej z działu KONKURSY

Sponsorowane

więcej z działu Sponsorowane

kulinaria

więcej z działu kulinaria

Zdrowie i Uroda

więcej z działu Zdrowie i Uroda