mobile
REKLAMA

Pierwszego sierpnia zatrzymajmy się na chwilę

O godzinie 17, w godzinę „W” zawyją syreny a miasto zatrzyma się w minucie ciszy. To wszystko w hołdzie tym, którzy zginęli 71 lat temu. 1 sierpnia 1944 roku właśnie o godzinie 17 padły pierwsze strzały. Pierwsze salwy w kierunku wroga.

Pierwszego sierpnia zatrzymajmy się na chwilę

Umęczona niemiecką okupacją ludność Warszawy złapała za broń. Stanęła twarzą w twarz z o wiele lepiej uzbrojoną armią Hitlera. To nie były już zamachy na wrogich żołnierzy i dygnitarzy. To była walka, otwarta konfrontacja, kontynuacja bohaterskiej obrony stolicy z 1939 roku. To była zemsta za Palmiry, za łapanki i wywóz mieszkańców Warszawy do obozów koncentracyjnych, zemsta za zniszczone miasto, za śmierć bliskich, za szykany ze strony najeźdźcy.

Po pierwszych strzałach, po pierwszych zwycięstwach polskich żołnierzy skupionych w szeregach Armii Krajowej zapanowała euforia. Wielu, a śmiem twierdzić, że wszyscy wierzyli w zwycięstwo. Pamiętajmy, że swój udział w powstaniu miał też batalion Armii Ludowej im. Czwartaków. W sierpniowym zrywie o wolną Warszawę walczyli i ginęli cudzoziemcy. Walczyli też Żydzi. Szkoda, że o tym się nie mówi, a jeśli już to po cichu.

Hitler, na wieść o tym, że niepokorne miasto podniosło się z kolan, że zacisnęło pięść i uderzyło w żołnierzy Wehrmachtu – podobno się wściekł. Kazał zburzyć dawną stolicę państwa, które nigdy więcej nie miało istnieć, miasta zdegradowanego do rangi miasta prowincjonalnego o nazwie zmienionej – po niemiecku Warschau. Na stolicę Generalnego Gubernatorstwa Niemcy wyznaczyli przecież Kraków.

Naloty Luftwaffe niszczyły dzielnice po dzielnicy. Ciężkie działo miażdżyło dom po domu. Warszawa jednak żyła, w oknach roztrzaskanych pociskami powiewały biało – czerwone flagi. 63 dni walki, bohaterstwa i chwały upływały przy kanonadzie niemieckiej artylerii, w huku wybuchających bomb, odgłosów broni maszynowej. Dym gryzł oczy, pożary zabierały tlen. Powstańcy walczyli z przeważającą siłą ognia zbrodniarzy spod znaku swastyki. Walczyli i wierzyli, że wygrają.

Ostatnio rozmawiałem o Powstaniu Warszawskim z Robertem Jankowskim ze Społecznego Komitetu Obchodów Roku Wisły 2017. Powiedział: „Z dwóch stron przez Wisłę szły spojrzenia – z jednej strony zaniepokojone, patrzące na płonące miasto, z drugiej strony spojrzenia na wolny świat, w cudzysłowie nazwijmy to wolny świat, w którym toczyło się w miarę normalne życie”. Te słowa oddają wszystkie emocje Polaków na prawym i lewym brzegu Wisły. Tych, walczących z Niemcami na ulicach Powiśla, Muranowa, Czerniakowa czy Woli i tych, którzy zatrzymani rozkazami na Pradze, szli na pomoc Polsce, Warszawie - znad Oki.

Pojawiają się głosy, że Powstanie Warszawskie wybuchło wcześniej, o godzinę, dwie albo kilkanaście minut. Czy w tym dniu, dla Warszawiaków jest ważne? Ważne to jest na pewno dla historyków badających historię Polski XX wieku. Słyszałem też głosy, że decyzja o Powstaniu była skazaniem ludności Warszawy na śmierć, nieuzasadniona i błędna. Nie myślmy o tym w ten dzień. Pamiętajmy o tych, którzy walczyli i ginęli, o Staśku, Franku i Zdziśku.

1 sierpnia 2015 roku o godzinie „W” zatrzymam się razem z innymi, za całym miastem. Zawyją wtedy syreny a niektórzy kierowcy użyją klaksonów swoich samochodów. Będę z nimi i będę z tymi, którzy wtedy, 71 lat temu i przez wszystkie 63 dni Powstania walczyli i ginęli. Cześć ich pamięci. Zatrzymajmy się razem. Trzeba pamiętać.

Andrzej Sitko

KOMENTARZE

aktualności

REKLAMA
więcej z działu aktualności
REKLAMA

sport

więcej z działu sport

kultura i rozrywka

więcej z działu kultura i rozrywka

Drogi i Komunikacja

więcej z działu Drogi i Komunikacja

KONKURSY

więcej z działu KONKURSY

Sponsorowane

więcej z działu Sponsorowane

kulinaria

więcej z działu kulinaria

Zdrowie i Uroda

więcej z działu Zdrowie i Uroda