mobile

Pogrom przy Łazienkowskiej

Niezwykle emocjonująco zapowiadała się 14. kolejka Lotto Ekstraklasy głównie za sprawą pojedynków Lecha Poznań z Lechią Gdańsk i Legii z Górnikiem Zabrze. Mistrz Polski nie zawiódł kibiców i pewnie wygrał przy Łazienkowskiej z drużyną ze Śląska.

Marcin Kalicki
Pogrom przy Łazienkowskiej

- Dla mnie najważniejsze nie jest to, ile moi piłkarze biegają ale to, jak biegają. Liczy się piłkarska jakość i sposób prowadzenia drużyny zarówno na boisku, jak i poza nim. Naszym priorytetem są zwycięstwa, a nie liczba przebiegniętych kilometrów. Najważniejsze, aby bieganie przynosiło efekty. Tylko dwóch piłkarzy z pewnością nie znajdzie się w kadrze na mecz z Górnikiem – Chris Philipps oraz Radosław Cierzniak. Trenują już razem z drużyną, nie są jednak gotowi w stu procentach do gry. Kasper Hamalainen pracuje nad powrotem do formy i robi wszystko, co w jego mocy, aby osiągnąć to jak najszybciej. Jest za wcześnie, aby zadecydować, czy mogą grać, czy nie. Według mnie Marko Vesović może występować zarówno na prawej obronie, jak i prawej pomocy. Na obu pozycjach spisuje się świetnie - powiedział przed meczem z Górnikiem Zabrze Ricardo Sa Pinto, trener Legii. - Gramy dobrze, kontrolujemy przebieg meczu, stwarzamy sobie więcej okazji. Moi podopieczni wykonali bardzo dużo dobrej pracy, dlatego teraz doszukuje się różnych małych rzeczy, które może mogłyby być jeszcze lepsze. Proszę, znajdujcie więcej optymizmu w naszej grze. To tak, jakby w skrzyni pełnej dobrych jabłek szukać tego jednego, zepsutego. Jesteśmy na dobrej drodze, by zwyciężać. Moi piłkarze wykonują na treningach dużo ciężkiej pracy, przez co należy im się ogromny szacunek. Oczywiście, grając trzy mecze w tygodniu nie jesteśmy tak wypoczęci, jak byśmy chcieli. Górnik będzie świeższy, ponieważ w Pucharze Polski grali 30 minut krócej, niż my. Moi piłkarze są jednak entuzjastycznie nastawieni, a proces ich regeneracji przebiega sprawnie. To nie powinien być żaden problem. Dla mnie każdy mecz, nawet ten towarzyski, jest bardzo ważny. Tak samo szanujemy każdego przeciwnika. Wiadomo, że dla kibica mecze takie jak z Górnikiem, ze względu na historię, są ważniejsze, my jednak do każdego podchodzimy tak samo. Chciałbym zwrócić się jeszcze do naszych kibiców. Potrzebujemy Waszego wsparcia w jutrzejszym meczu. Z Waszym dopingiem jesteśmy silniejsi. Piłkarze każdego dnia dają z siebie wszystko i chcą dawać wam radość ze zwycięstw i strzelanych goli - dodał szkoleniowiec "Wojskowych".

Trzeba przyznać, że zarówno kibice, jak i piłkarze nie zawiedli w tym spotkaniu. Legia od początku meczu kontrolowała grę i była zespołem lepszym. Pierwszą bramkę warszawianie zdobyli już w trzynastej minucie, kiedy to Carlitos pokonał Tomasza Loskę. W dwudziestej dziewiątej minucie meczu piłkę ręką w polu karnym dotknął jeden z obrońców Górnika i sędzia Wojciech Myć po sprawdzeniu VAR-u zdecydował się podyktować rzut karny. Jedenastkę na bramkę zamienił niezawodny ostatnio w tym elemencie gry Michał Kucharczyk. Jednak to nie wszystko. Jeszcze przed przerwą legioniści podwyższyli swoje prowadzenie za sprawą węgierskiego pomocnika Dominika Nagy.

Drugie czterdzieści pięć minut było bardziej wyrównane, choć groźniejsze sytuacje stwarzali sobie gospodarze. Górnik próbował gry z kontrataku, ale dobrze dysponowana dzisiaj defensywa Legii nie pozwalała na wiele. W osiemdziesiątej pierwszej minucie Carlitos zdobył swojego drugiego gola ustalając wynik spotkania na 4:0 i był to najniższy wymiar kary, jaki dostał Górnik w Warszawie.

Legia Warszawa - Górnik Zabrze 4:0 (3:0)

Bramki: Carlitos (13, 81), Michał Kucharczyk (29-k), Dominik Nagy (37)

Żółte kartki: Artur Jędrzejczyk - Paweł Bochniewicz, Daniel Liszka

Składy:

Legia Warszawa: Radosław Majecki, Marko Vesović, Mateusz Wieteska, Artur Jędrzejczyk, Adam Hlousek, Michał Kucharczyk, Andre Martins (68 - Domagoj Antolić), Cafu, Sebastian Szymański (77 - Jose Kante), Dominik Nagy, Carlitos (83 - Cristian Pasquato).

Górnik Zabrze: Tomasz Loska, Kacper Michalski, Dani Suarez, Paweł Bochniewicz, Daniel Liszka, Kamil Zapolnik (66 - Adam Ryczkowski), Szymon Matuszek, Szymon Żurkowski, Jesus Jimenez, Łukasz Wolsztyński (78 - Daniel Smuga), Igor Angulo (53 - Rafał Wolsztyński).

Fot. Janusz Partyka/legia.com

KOMENTARZE

aktualności

REKLAMA
więcej z działu aktualności

sport

więcej z działu sport

kultura i rozrywka

więcej z działu kultura i rozrywka

Drogi i Komunikacja

więcej z działu Drogi i Komunikacja

KONKURSY

więcej z działu KONKURSY

Sponsorowane

więcej z działu Sponsorowane

kulinaria

więcej z działu kulinaria

Zdrowie Kobieta Dziecko

więcej z działu Zdrowie Kobieta Dziecko