mobile

Relacja z Meczu Polonia Warszawa- Sokół Aleksandrów Łódzki

Dziewiątego września, o godzinie 17 przy ulicy Konwiktorskiej numer 6 w Warszawie, miało miejsce spotkanie KSP Polonia Warszawa i Sokoła Aleksandrów Łódzki. Dla piłkarzy ze stolicy była to szansa nadgonienia ligowej czołówki, jak też rehabilitacji za przegraną z Pelikanem Łowicz w ostatniej kolejce, dla gości szansa wyrównania dorobku punktowego z prowadzącym stawce Widzewem Łódź. Skończyło się na 0:0.

Mateusz Wysokiński
Relacja z Meczu Polonia Warszawa- Sokół Aleksandrów Łódzki

Przedmeczowe analizy wskazywały na łatwe zwycięstwo drużyny z Aleksandrowa Łódzkiego. Była to bowiem drużyna, która ze starć na wyjeździe zawsze wracała do domu z tarczą. Do niebywałej formy Sokoła w tym sezonie przyczyniło sie dwóch piłkarzy, Kamil Żylski, oraz Sebastian Kobiera, których łaczna liczba sześciu trafień przyczyniła sie do wysokiego miejsca w tabeli III ligi. Najlepszy strzelec Polonii, były piłkarz m.in.Jagiellonii Białystok- Mariusz Marczak zanotował o trzy trafienia mniej.

O godzinie 17, sedzia Kamil Żmijewski wyprowadził dwie jedenastki, które na dzisiejsze spotkanie zaprezentowały sie następująco:

Polonia Warszawa: Mateusz Tobjasz – Marcin Bochenek, Rafał Zembrowski, Daniel Choroś, Piotr Maślanka – Mateusz Małek , Mariusz Marczak, Marcin Gawron, Bartosz Wiśniewski – Tomasz Chałas

Sokół Aleksandrów Łódzki: Brudnicki – Pawlak, Ślęzak, Woźniczak, Bierżyński – Bogołębski , Kobiera – Korski , Chojecki , Szarpak – Żylski

Zgodnie z oczekiwaniami, z dużą siłą w początkowych minutach wyruszyli goście, którzy w ciągu pierwszych minut spotkania, byli w stanie wypracować około czterech rzutów rożnych, które jednak nie zmusiły bramkarza Tobjasza do skomplikowanych interwencji. Najbliżej szczęścia był Mateusz Małek, który minimalnie chybił, bo idealnym zagraniu doświadczonego Tomasza Chałasa. Po wymianie strzałów mecz stał się monotonny- piłka przechodziła od strony do strony i żaden z klubów nie był w stanie skonstruować konkretnej akcji, która mogłaby zmienić losy meczu. Złożyło się na to wiele czynników, między innymi podobna forma zawodników, jak też formacja i styl gry w piłkę.

Druga połowa meczu, lepiej zaczęła się dla Polonistów, którzy próbowali nieskutecznie zaskoczyć bramkarza gości akcjami prowadzonymi ze skrzydeł. W trakcie tej odsłony meczu ambicja, która była w głowach zawodników obu drużyn wzięła swoistą wyższość, co zaostrzyło obraz całej gry, która od tej chwili była pełna fauli, przewinień, oraz interwencji sztabu medycznego gospodarzy i gości. Pomimo starań, chęci zdobycia punktów, która dzisiaj była bardzo widoczna, nikomu nie udało się wpisać do protokołu meczowego ze zdobytą bramką. Spotkanie było bardzo wyrównane, a kwestia, którą pożegnał kibiców spiker z Konwiktorskiej ,,Jak się nie ma, co się lubi, to się lubi co się ma” wydaje mi się najbardziej adekwatną puentą , jaką można powiedzieć o tym pojedynku,

Duma Stolicy utrzymała się na dziewiątym miejscu w tabeli. O kolejne punkty KSP zawalczy z ŁKS Łomża, już 16 września.

KOMENTARZE

aktualności

REKLAMA
więcej z działu aktualności
REKLAMA

sport

więcej z działu sport

kultura i rozrywka

więcej z działu kultura i rozrywka

Drogi i Komunikacja

więcej z działu Drogi i Komunikacja

KONKURSY

więcej z działu KONKURSY

Sponsorowane

więcej z działu Sponsorowane

kulinaria

więcej z działu kulinaria

Zdrowie Kobieta Dziecko

więcej z działu Zdrowie Kobieta Dziecko