mobile

Urodzinowa "potupajka" słonia Leona

Wczoraj w stołecznym zoo świętowano 18.urodziny afrykańskiego słonia Leona. Był tort z warzyw i siana z osiemnastoma świeczkami z marchewki. Jubilata obdarowano mnóstwem prezentów w postaci przysmaków i zabawek. Otrzymał też dowód osobisty w rozmiarze XXL i tym samym stał się największym warszawiakiem.

Anna Tomasik
Urodzinowa "potupajka" słonia Leona

    Ważący blisko 5,5 tony słoń Leon, urodzony w ogrodzie zoologicznym Ramat Gan w Tel Awiwie (Izrael), w poniedziałek kończy 18 lat. Na jego urodziny, zorganizowane w sobotnie południe przez warszawskie zoo, przybyły całe rodziny. Już na kilka kwadransów przed rozpoczęciem imprezy budynek Słoniarni Miejskiego Ogrodu Zoologicznego przy ulicy Ratuszowej 1/3 pękał w szwach.

    Najmłodsi podczas warsztatów plastycznych przygotowywali urodzinowe kartki dla słonia Leona oraz giga kolorowankę. Było też tak lubiane przez dzieciaków malowanie buziek oraz słoniowe zabawki i przysmaki, i oczywiście konkursy wiedzy o jubilacie. Kto chciał mógł spróbować swoich sił w teście sprawnościowym „Czy łatwo posługiwać się trąbą?”. Nie lada atrakcję stanowiły fragmenty czaszki i ciosów słonia, odciski trąby, stóp i skóry.

    – Kiedy Leon do nas przybył, miał dwa lata i nazywał się Yoni. Były z nim na początku pewne kłopoty. Przyjechali z nim opiekunowie z Tel Awiwu i przez tydzień go tutaj pielęgnowali. Pokazywali nam, jak należy to robić. Kiedy wyjechali, Yoni się położył. Spowodował panikę, bo słoń na ogół się nie kładzie. Ja wtedy jeszcze pracowałem w azylu dla ptaków. Kiedy przybiegłem, było tu już trzydzieści sześć osób razem z ówczesnym dyrektorem. Podszedłem do słonia, popukałem go w czoło, a on wtedy wstał. Po prostu dziecko się zdrzemnęło – opowiadał Andrzej Kruszewicz, dyrektor Miejskiego Ogrodu Zoologicznego. Zwrócił też uwagę, że świętujący dzisiaj swoje osiemnaste urodziny Leon waży ponad 5,5 tony i jest potężnym słoniem, jak jego ojciec, który ważył ponad 7 ton.

    – Wprawdzie słonie dojrzewają w wieku lat 12-14, ale dopiero dziś wręczamy słoniowi Leonowi symboliczny dowód dojrzałości wydany przez prezydenta miasta Warszawy. Tym samym Leon zostaje przyjęty do grona warszawiaków – powiedziała Justyna Glusman, dyrektorka koordynatorka ds. zrównoważonego rozwoju i zieleni w stołecznym ratuszu. I życzyła Leonowi, by jak najszybciej został ojcem. Ona też przekazała na ręce dyrektora zoo, dowód osobisty Leona w rozmiarze XXL, wydany przez prezydenta m.st. Warszawy.

    Dyrektor Miejskiego Ogrodu Zoologicznego zdradził przy okazji, że słoń Leon interesuje się dwiema młodszymi koleżankami, Bubą i Fryderyką, i że – jak sam zauważył – Leon zdecydowanie gustuje w słonicach z tzw. charakterem, a taką niewątpliwie jest Fryderyka. Co ciekawe, obie słonice mają zdolności muzyczne. Dziennikarzom zaprezentowały na zapleczu Słoniarni krótką próbkę swojego talentu… grając trąbą na keyboardzie!

    – Do tej pory w Polsce urodził się tylko jeden słoń. W 1937 roku w warszawskim zoo przyszła na świat słonica azjatycka Tuzinka, córka Kasi i Jasia. Była chlubą ogrodu i ulubienicą publiczności. Na początku wojny jej rodzice zginęli, a Tuzinkę Niemcy wywieźli do Królewca, gdzie przeżyła cztery lata – wspominał dyrektor Warszawskiego Ogrodu Zoologicznego. Poinformował też, że trwają starania, by stworzyć grupy rodzinne słoni zarówno w Warszawie, jak i w Poznaniu.

    – Jest szansa, że powtórzymy sukces sprzed wojny i doczekamy się kolejnego słonika w Warszawskim Ogrodzie Zoologicznym – powiedział Andrzej Kruszewicz.

    Gdy wybiła godzina 12.00 zapanowała iście świąteczna atmosfera. Sympatycy słoni, rodzice z dziećmi i ojcowie trzymający ich na barana, dziennikarze i fotoreporterzy. Wszyscy z wytęsknieniem oczekiwali na wyjście słonia Leona, który nieco stremowany całym tym zamieszaniem wokół siebie, dopiero po dłuższej chwili, która dla wszystkich gości dłużyła się w nieskończoność, raczył pojawić się zaledwie… w progu wybiegu. A właściwie to pojawiał się i znikał w bramie prowadzącej do Słoniarni. Gdy już w końcu wyszedł na środek wybiegu i zaczął smacznie zajadać się ogromnym tortem z siana i warzyw tłum gości odetchnął z ulgą. Ciszę zagłuszał jedynie błysk fleszy i pstryknięcia aparatów fotograficznych. Każdy chciał uwiecznić słonia Leona! Dzieciaki i dorośli kręcili filmiki smartfonami, a potem próbowali sobie robić selfie z Leonem w tle.

    Zwieńczeniem urodzinowej uroczystości był szampan i 13 kilogramowy tort z wizerunkiem słonia Leona dla wszystkich gości.

    – 100 lat! 100 lat! Niech żyje słonik nasz! – tu i ówdzie rozległ sie nieśmiały śpiew na cześć Leona.

 

Anna Tomasik

Foto: Anna Tomasik

 

KOMENTARZE

aktualności

REKLAMA
więcej z działu aktualności
REKLAMA

sport

więcej z działu sport

kultura i rozrywka

więcej z działu kultura i rozrywka

Drogi i Komunikacja

więcej z działu Drogi i Komunikacja

KONKURSY

więcej z działu KONKURSY

Sponsorowane

więcej z działu Sponsorowane

kulinaria

więcej z działu kulinaria

Zdrowie i Uroda

więcej z działu Zdrowie i Uroda