mobile

Walka o tramwaj na Gocław

Rozbudowa komunikacji miejskiej, nie zawsze jest dla mieszkańców Warszawy kwestią priorytetową. Jedna z największych inwestycji, którą zapowiedziała spółka miejska Tramwaje Warszawskie: ,,Tramwaj na Gocław" wywołała wiele negatywnych reakcji, a błędy jakie pojawiły się w raportach skompromitowały spółkę.

TAGI
Walka o tramwaj na Gocław

Pomysł wybudowania na Gocławiu trasy tramwajowej powstał, gdy okazało się, że możliwość stworzenia odnogi II linii Metra, która miałaby prowadzić z Gocławia do stacji Metro Stadion Narodowy, to plan bardzo odległy. Budowa metra to proces czasochłonny, a gdy miasto nie podejmuje tematu rozwoju konkretnego fragmentu trasy oficjalnie i przy użyciu konkretnych danych, mieszkańcy nie mogą liczyć na to, że inwestycja mogłaby powstać wcześniej niż za kilka, kilkanaście, a może nawet kilkadziesiąt lat. Dlatego alternatywa, którą jest wybudowanie trasy tramwajowej prowadzącej na Gocław wydawała się znakomitą propozycją Tramwajów Warszawskich.

 

Potrzeba rozbudowy komunikacji miejskiej na Gocławiu powodowana jest, jak w przypadku wielu innych dzielnic stolicy, bardzo szybkim rozwojem tych terenów, chodzi zwłaszcza o wciąż rosnącą liczbę mieszkańców. Gocław jest aktualnie jedną z tych części Warszawy, obok Białołęki czy Nowego Bemowa, na których powstaje najwięcej bloków mieszkalnych i które zamieszkuje coraz więcej młodych osób, które codziennie przemieszczają się do pracy i nie tylko. Intensyfikacja siatki połączeń w kierunku Centrum oraz przede wszystkim możliwość dojazdu do niego w krótkim czasie są niezbędne.

 

Stolica rozwija się bardzo dynamicznie, co z jednej strony cieszy mieszkańców, jednak jak się okazuje, z drugiej zaczyna doprowadzać do konfliktów interesów. Przykładem takiej sytuacji jest spór jaki powstał wokół zaproponowanego przez spółkę miejską Tramwaje Warszawskie pomysłu budowy trasy tramwajowej prowadzącej na Gocław przez Saską Kępę. Propozycja spółki przez wielu mieszkańców chwalona i popierana, napotkała przeciwników, a jak się okazało problemów związanych z przedstawionym planem inwestycji jest wiele.

 

Problemem dla niektórych Warszawiaków stała się trasa proponowana przez spółkę. Tramwaj miałby bowiem przejeżdżać przez teren ogrodów działkowych. W odzewie na tę propozycję powstała oddolna inicjatywa: ,,Tramwaj przez Wisłę – nie przez działki”. Inicjatorzy akcji niestrudzenie walczą o przebieg planowanej trasy tramwajowej, dlatego 5 listopada zorganizowali oni pikietę, która miała być faktycznym sposobem sprzeciwienia się temu, co proponują Tramwaje Warszawskie. Na stronie https://www.facebook.com/pg/tramwaj.przez.Wisle/ stworzonej przez inicjatorów akcji dzień przed pikietą można było przeczytać, że miejscem demonstracji będzie "Jordanka”, ponieważ: ,,Bo obok będą robione tzw. konsultacje społeczne. Każdy kto już na nich był na pewno wie jaki jest ich "sens".” Organizatorzy akcji zachęcali w poście dotyczącym manifestacji, by przygotować i zgłosić własne pomysły na trasę, którą miałby jechać tramwaj. Bowiem celem działań mieszkańców nie jest całkowite zablokowanie powstania tramwaju, lecz zmiana trasy przebiegu torów. Demonstracja okazała się trafionym pomysłem, wzięło w niej udział kilkadziesiąt osób, na miejscu pojawiła się strona przeciwna: zwolennicy inwestycji w proponowanym przez Tramwaje Warszawskie spółkę kształcie oraz przede wszystkim przedstawiciele spółki, a także media, dzięki czemu akcja została nagłośniona i miała realny oddźwięk. Słusznie demonstrację podsumował Radny Pragi Południe Pan Marek Borkowski w rozmowie dla portalu http://ipragapoludnie.pl/:  

 

,,(…) decyzję o tym, czy ta linia tramwajowa ma powstać, czy nie i ewentualnie w jakim kształcie, powinni podjąć mieszkańcy, a nie urzędnicy, czy Tramwaje Warszawskie. (…) Niestety trwające obecnie tak zwane konsultacje społeczne nie przewidują możliwości głosowania. A szkoda, bo warto, aby Tramwaje Warszawskie poszły w kierunku wsłuchiwania się w głosy mieszkańców, a nie organizowania kosztownych konsultacji, z których nic nie wynika”.

 

Spory związane z przebiegiem trasy tramwaju na Gocław są głównym, jednak nie jedynym, problemem związanym z inwestycją. Pojawiło się także sporo wątpliwości odnośnie ochrony środowiska. Poza kwestiami czysto merytorycznymi w mediach pojawiła się rażąca informacja dotycząca kosztów raportu, które wyniosły ponad ćwierć miliona złotych. Co gorsza raport zawierał błędy, które wskazali mieszkańcy zbulwersowani zajściem. Zarzuty jakie kierowano w stronę spółki to przede wszystkim fakt, że terenowe badania ornitologiczne przebiegały zbyt pospiesznie, przez co ich wyniki są nierzetelne – odbywały się one jedynie w lecie, pominięty został okres zimowy; a badania związane z nietoperzami zostały przeprowadzone niezgodnie z procedurą. W wątpliwość podana została także prawdziwość danych dotyczących płazów i ssaków, gdyż pewne fakty, po głębszej analizie przeciwników inwestycji, sugerują, że badania nigdy nie zostały wykonane. Okazuje się bowiem, że niektóre urywki raportu są skopiowanymi fragmentami opracowania naukowego profesora Macieja Luniaka „Przyroda Parku Skaryszewskiego” z 2014 roku. Kolejnym zagadnieniem, które zostało zawarte w raporcie są zabytki. Jednak także w tej części mieszkańcy znaleźli błędy i znaczące przeoczenia. Trudno ocenić, czy autorzy raportu świadomie bagatelizują istotne dla miasta aspekty, czy nie są posiadają kompetencji, by tworzyć tego rodzaju dokumenty. Jednak bez względu na to jaki jest powód zaistniałej sytuacji, jest on (zwłaszcza, że mowa o inwestycji na ogromną skalę) szokujący.

 

Na wszystkie wydarzenia, inicjatywy, spory i sprzeciwy dotyczące tramwaju na Gocław, spółka miejska Tramwaje Warszawskie przygotowała oficjalną odpowiedź, którą umieściła w sieci internetowej. W deklaracji przeczytać można, że spółka przeanalizowała alternatywne propozycje przebiegu trasy tramwaju, jednak: ,,okazały się mniej efektywne względem porównywanych wariantów”. Spółka słusznie jednak zauważa, że propozycji mieszkańców jest wiele, a ostateczne rozwiązanie powinno uwzględniać potrzeby wszystkich mieszkańców stolicy. Spółka odpowiedziała także na zarzuty dotyczące kwestii środowiskowych. Z deklaracji wynika, że powstały plany, które: ,,mają na celu ochronę i zachowanie obecnych funkcji terenów rodzinnych ogrodów działkowych(…)”, które zakładają: ,,wykonanie wzdłuż torowiska przestrzeni publicznej o funkcjach parkowych i spacerowych”. W odpowiedzi znalazła się także informacja, o kolejnych konsultacjach społecznych, na których mają zostać przedstawione pomysły połączenia planowanej trasy tramwajowej z już istniejącymi torami. Okaże się czy będą one prowadzone bardziej na zasadach monologu czy dialogu. Na razie wiadomo, że kwestie sporne nie zostały rozwiązane i pomysły oddolne wciąż nie pokrywają się z odgórnymi, a racja leży po obydwu stronach. Tramwaje Warszawskie powinny respektować zdanie mieszkańców, natomiast ci muszą pamiętać, że gdy miasto rozwija się tak szybko, jak dzieje się to aktualnie w przypadku Warszawy, nie zawsze możliwe jest znalezienie rozwiązania, które zadowalałoby wszystkich.


 


 


 

Agata Mościcka

KOMENTARZE

aktualności

REKLAMA
więcej z działu aktualności

sport

więcej z działu sport

kultura i rozrywka

więcej z działu kultura i rozrywka

Drogi i Komunikacja

więcej z działu Drogi i Komunikacja

KONKURSY

więcej z działu KONKURSY

Sponsorowane

więcej z działu Sponsorowane

kulinaria

więcej z działu kulinaria

Zdrowie i Uroda

więcej z działu Zdrowie i Uroda