„Niemcy traktowali nas jak podludzi” - Powstanie Warszawskie oczami Jana Antoniego Witkowskiego ps. „Jaś”
Kiedy wybuchło Powstanie Warszawskie, miał zaledwie 12 lat. Najpierw obserwował Powstańców biegnących ulicami Śródmieścia, chwilę później sam został łącznikiem i do końca zrywu przenosił meldunki oraz rozkazy. W rozmowie Jan Antoni Witkowski ps. „Jaś” wspomina okupowaną Warszawę, codzienność podczas Powstania oraz dramatyczne doświadczenia wojny widziane oczami dziecka
Zuzanna Miklaszewska: Jak się Panu żyło w okupowanej Warszawie?
Niemcy nas Polaków, traktowali jak podludzi. Niemieckie zachowanie na ulicy było takie, że przed Niemcem trzeba było zejść z chodnika. Jeśli się tego nie zrobiło, można było zostać ciężko pobitym albo nawet aresztowanym i wywiezionym na Gęsiówkę do więzienia. Niemcy organizowali także dużo łapanek. Blokowano część ulicy i wrzucano ludzi do samochodów, następnie wywożono albo na Gęsiówkę, albo bardziej podejrzanych na Szucha. Ten terror był naprawdę straszny.
Jaka atmosfera panowała w Warszawie przed wybuchem Powstania?
Lipiec 1944 roku był bardzo nerwowym miesiącem w Warszawie, ponieważ wojska niemieckie uciekały przed armią czerwoną. Czuło się taką atmosferę, że Niemcy uciekają i chyba wkrótce Warszawa będzie znów wolna. Zaczęły być nawet likwidowane niemieckie urzędy. Jednak w drugiej połowie lipca zaczęły wkraczać z powrotem do Warszawy regularne wojska niemieckie i Niemcy ogłosili, że Warszawa będzie twierdzą, której będą bronili. Wywiesili wtedy ogłoszenie, że ma się sto tysięcy mężczyzn stawić do kopania okopów na przedpolu Warszawy. Podobno trochę się stawiło, ale większość to zbojkotowała.
Aż przyszedł 1 sierpnia…
Z 30 lipca na 1 sierpnia Rosjanie bombardowali miasto. Syreny zawyły, ale alarm został odwołany. Bawiliśmy się na podwórku, kiedy ponownie zawyły syreny. Byliśmy tym bardzo zaskoczeni, nie wiedzieliśmy, co się dzieje. Za jakiś czas coś zaczęło dziać się na ulicy. Wyszliśmy i zobaczyliśmy Powstańców, biegnących w kierunku Marszałkowskiej z bronią i opaskami. U kogoś w mieszkaniu została wywieszona biało-czerwona flaga. Panowała ogromna radość.
Jak przebiegały walki w pierwszych dniach Powstania?
Z początku trwały na Woli, Starym Mieście, Mokotowie i Czerniakowie, natomiast w Śródmieściu nie było za bardzo walk. Było dosyć spokojnie. Dopiero w połowie sierpnia zaczęło się bombardowanie Śródmieścia. Na Zielnej był budynek, nazywany Pastą. Tam mieściła się centrala telefoniczna, gdzie znajdował się dość mocny oddział Niemców. Był jeden szturm, nie udało się. W końcu opracowano inna metodę i został ten budynek zdobyty.
Jaka to była metoda?
Powstańcy sprowadzili miotacze ognia i podpalili ten budynek od dołu. Niemcy nie mieli gdzie uciekać i się poddali. Widzieliśmy, że Niemcy są wyprowadzani jako jeńcy. Wkrótce po tym mój dom został zbombardowany. Niemcy użyli olbrzymiego działa, które spadło przed frontem sąsiedniego budynku. W wyniku tego wybuchu zostały zniszczone trzy budynki, w tym mój. Nasza piwnica mieściła się od frontu, na szczęście strop był bardzo mocny i się nie zarwał. Mimo tego okropnie się z babcią dusiliśmy ze względu na brak powietrza. Po jakimś czasie zaczęliśmy walić w ścianę i zostaliśmy odkopani. Babcia wkrótce zmarła i zostałem sam.
Co się stało później?
Po pewnym czasie przyszedł mój tata i zabrał mnie do swojego batalionu, który mieścił się w południowej części Śródmieścia. Tam zostałem przyjęty jako Powstaniec, zostałem łącznikiem. Dostałem przydział do dowódcy trzeciego plutonu i swoją funkcję pełniłem do końca Powstania Warszawskiego.
Czym dokładnie zajmował się Pan w tym czasie?
Przenoszeniem meldunków, przenoszeniem rozkazów. Raz zostałem wysłany na ulicę Bagatela, gdzie dla naszego batalionu została przywieziona amunicja. Tyle ile mogłem, przeniosłem. Głównie jednak biegałem, przekradałem się z rozkazami, meldunkami. Byłem wyłącznie do dyspozycji plutonu.
Jak czuł się Pan, pełniąc tak odpowiedzialną rolę podczas zrywu?
Ja byłem zaszczycony, dumny, zwłaszcza, że sam byłem jeszcze małym i szczupłym chłopcem. Śródmieście znałem, bo tam biegało się wszędzie. Znajomość różnych miejsc wiele mi dała.
Z jakimi trudnościami mieszkańcy Warszawy musieli mierzyć się podczas Powstania?
Bardzo szybko zabrakło wody. Niemcy byli w Filtrach, została woda zakręcona. Trzeba jej było wszędzie szukać. Z początku w okolicy mojego domu była pompa w podwórku. Trudno określić nawet, jaka ilość ludzi czekała tam, by nabrać trochę wody. W końcu pompa się wyeksploatowała i przestała pompować wodę. Trzeba było szukać dalej. Kolejne źródło wody znaleziono po wybuchu Karla na skrzyżowaniu Zielnej i Złotej. Tam był olbrzymi lej, z którego zaczęła się sączyć woda. Ta woda służyła nam jedynie do picia, nie myliśmy się wcale. Brudni byliśmy okropnie, zawszeni. To było straszne.
Czym się Państwo żywili?
Mój stryj był dowódcą batalionu transportowego, który poszukiwał jedzenia i środków opatrunkowych. To było bardzo niebezpieczne, bo Niemcy też tam polowali. Chodzili do browaru Haberbuscha, bo tam były duże zapasy zboża, z którego się robiło piwo. Z tego były gotowane zupki. Głód był bardzo duży. Ludność cywilna tak samo bardzo cierpiała, ponieważ miała mniejszy przydział żywności, niż Powstańcy. Była kuchnia, w której gotowano posiłki, które roznoszono na różne placówki powstańcze oraz dla cywili. Była także piekarnia, w której wypiekano chleb, jednak jego przydziały również były znikome.
Co się stało w momencie, kiedy zabrakło zapasów żywności?
W pewnym momencie sytuacja stała się tak ciężka, że z dowództwem niemieckim zostało uzgodnione zawieszenie broni, by ludność warszawska mogła wyjść z miasta, by nie cierpieć tego głodu. Kto chciał, ten wyszedł, kto nie chciał nie wychodził.
Czy ktoś z Pana rodziny skorzystał z zawieszenia broni?
Z tego zawieszenia broni skorzystał mój tata i opuścił Warszawę, by kupić mi ciepłe ubranie. Skończyło się zawieszenie broni, walki trwały jeszcze parę dni. Skończyła się amunicja i nie było czym się bronić. Powstanie upadło. Został podpisany akt kapitulacyjny, w wyniku, którego zostaliśmy uznani przez Niemców za wojsko. To wiązało się z tym, że złapanego do niewoli Powstańca najczęściej zabijano. Jako jeńcy musieliśmy pójść do niewoli.
Do jakich obozów trafiali Powstańcy?
Część z nich zdecydowała się pójść do obozu przejściowego w Pruszkowie wraz z pozostałą ludnością cywilną z Warszawy. My natomiast poszliśmy do obozu w Ożarowie, skąd zostaliśmy wywiezieni do obozu jenieckiego w północnych Niemczech, niedaleko miasta Bremen.
Jak wspomina Pan doświadczenia tego obozu?
Tam panował przeogromny ścisk, do tego stopnia, że w barakach, w których się znajdowaliśmy zabrakło miejsc i umieścili nas w łaźni, na betonie. Spaliśmy na słomie. Warunki były bardzo ciężkie. Porcje jedzenia również były głodowe.
W jaki sposób wydostał się Pan z obozu?
W połowie listopada Niemcy zaczęli robić wśród Powstańców naszego sektora selekcję i zaczęli od dzieci. Blondynów o jasnej cerze zabierano do Niemiec na zgermanizowanie. Natomiast takich jak ja przydzielali na tak zwane komanda, bardzo ciężkie obozy pracy.
Jak potoczyły się Pana dalsze losy?
Zostałem wywieziony do Hamburga, gdzie chodziliśmy codziennie od rana do wieczora na miasto na odgruzowywanie. Niemcy pod koniec kwietnia zlikwidowali obóz, podzielili nas na grupy mniej więcej stuosobowe i zaprowadzili pod granicę duńską. Stamtąd wyzwolili nas Anglicy.
Przeżył Pan wiele bardzo ciężkich historycznych wydarzeń. Jaką radę dałby Pan młodym ludziom na podstawie własnego doświadczenia?
Zawsze mówię ludziom młodym, by uczyli się, ponieważ wiedza jest bardzo potrzebna. Powinni poznać historię Polski, by mieć obraz popełnianych kiedyś błędów i móc ich unikać. Poza tym powinni naprawdę kochać Polskę. Polska jest pięknym krajem, narodem o olbrzymich doświadczeniach historycznych i życiowych. Warto ją poznać i kochać.
fot. Dom Powstańców Warszawskich




















![[Patronat medialny] „Wielkie Serca” ponownie rozświetlą Multimedialny Park Fontann](/uploads/artykuly/zdjecie/k_280x150/fd33be192e0cb48b1c94a8bf720fae92a9884db8.jpeg)








![[KONKURS] Wygraj perełkę wśród książek od Wydawnictwa "FLOW"](/uploads/artykuly/zdjecie/k_280x150/26c7fbe1cbcb936e52416291908a3fe9991e77a7.png)
![[ROZWIĄZANIE KONKURSU] Wygraj książkę „Bielany. Antologia miejskich opowiadań”](/uploads/artykuly/zdjecie/k_280x150/cf9ab495bf30cbc08a7e19818bc28af2ec00af12.png)
![[ROZWIĄZANIE KONKURSU] Poleć prosto na spektakl "BOEING BOEING" w Teatrze Capitol](/uploads/artykuly/zdjecie/k_280x150/3d1e59a221b4f10f64bf73404e6d4041a20d30a3.jpeg)
![[KONKURS] Poleć prosto na spektakl "BOEING BOEING" w Teatrze Capitol](/uploads/artykuly/zdjecie/k_280x150/93409b80e01a9624866740ec38e544506882d5dc.jpeg)














