mobile
REKLAMA

„Plany mamy bardzo ambitne”

O słodko-gorzkim sezonie 2025/2026, wicemistrzostwie Europy reprezentacji Polski U22 oraz planach na nadchodzące miesiące z Marcinem Jackowiczem, trenerem UMKS MOS Wola Warszawa oraz II trenerem Biało-Czerwonych z rocznika 2005 rozmawia redaktor Marcin Kalicki.

Marcin Kalicki
„Plany mamy bardzo ambitne”

Marcin Kalicki: Sezon 2025/2026 był długi. Jakby trener miał podsumować go jednak jednym słowem to był on...

Marcin Jackowicz: Nie znam jednego dobrego określenia na miniony sezon. Pełen wzlotów i upadków, niespodziewanych zwycięstw oraz przegranych, ale także rozwoju klubowego, drużynowego oraz osobistego.

Drużyna juniorów MOS Wola grała ze zmiennym szczęściem. Z jednej strony wywalczyła mistrzostwo Mazowsza, z drugiej nie zdołała powtórzyć sukcesu "złotego" rocznika prowadzonego przez trenera Damiana Włocha. Z perspektywy czasu coś by Pan zmienił w przygotowaniach do najważniejszej części rozgrywek ogólnopolskich?

Od sukcesu do porażki jest bardzo cienka granica. Myślę, że zarówno ja, sztab jak i zawodnicy oraz całe otoczenie robiliśmy wszystko na 100%. Nie uważam, że trzeba byłoby coś zmienić w przygotowaniach. O końcowych wynikach sportowych zadecydowały pojedyncze piłki. Decyzje podejmuje się przed jej podjęciem, a nie po fakcie.

W rozgrywkach II Ligi Mężczyzn MOS Wola Tramwaje Warszawskie reprezentowała drużyna juniorów. Jakie są plusy i minusy takiego rozwiązania?

Z perspektywy czasu my jako MOS WOLA widzimy bardzo dużo plusów. Poziom jaki prezentują seniorzy, częstotliwość oporu przeciwników jest bardzo ciężka do odtworzenia w młodzieżowych rozgrywkach wojewódzkich. Moi podopieczni dzięki tym spotkaniom rozwinęli się jako zawodnicy. Na własnej skórze doznali poziomu, który wcześniej oni, a ich rówieśnicy do tej pory tylko oceniali z zewnątrz. Minusem był oczywiście wyniki końcowy czy utrudnienia w budowaniu pewności siebie, bo rywale okazywali się lepsi. Uważam jednak, że jest to element w szkoleniu młodzieży, którego nie da się wyliczyć prostą matematyką.

Wynik w rozgrywkach seniorskich był kwestią drugoplanową?

Z jednej strony tak, jednak myśl przewodnia była taka, że naszym celem jest utrzymanie. Walczyliśmy do ostatnich kolejek, bo tam jeszcze te matematyczne szanse były. Grupa ta przegrała sportowo. Zespół w połowie był zbudowany na roczniku młodszym i liczyliśmy się z taką ewentualnością. Ostatecznie zajęliśmy miejsce, które akurat w naszej grupie nie pozwalało na sportowe utrzymanie. W innych grupach to miejsce, zdobycze punktowe i liczba zwycięstw pozwalała się utrzymać. Nie robiliśmy jednak z tego tragedii, ponieważ tak jak powiedziałem wcześniej. Jest to element szkolenia, którego wynik możemy poznać w trochę dłuższym okresie czasu niż jeden sezon. Zawodnicy, którzy aktualnie będą występować w 2. Lidze w naszych barwach są już bogatsi o ten jeden sezon.

Lipiec tego roku to wyjątkowy miesiąc dla Pana i polskiej siatkówki młodzieżowej. Był Pan drugim trenerem reprezentacji Polski U22, która wywalczyła wicemistrzostwo Europy. To ogromny sukces. Co było najtrudniejsze w drodze po medal?

Czas na zgrupowaniu reprezentacji Polski będę wspominał bardzo miło. Nie chodzi tu tylko o to, że impreza docelowa zakończyła się medalem. Sama propozycja od trenera Piotra Grabana była zaskoczeniem. Dołączyłem do sztabu jako jedyna osoba nie pracująca w Ekstraklasie. Mam nadzieję, że nie obniżałem poziomu treningu [śmiech]. Na pewno po tym okresie współpracy czuję, że mój poziom bycia trenerem jest wyższy. I nie chodzi tu o dobór ćwiczeń, ale o sprawy związane z zarządzaniem sztabem, zawodnikami, programowaniem treningu, jego analizą, wyciąganiem wniosków, prowadzeniem meczu, a na analizie przedmeczowej i pomeczowej kończąc. Co do wyniku finalnego, obserwatorzy patrzą tylko i wyłącznie na efekt końcowy. Najtrudniejsze są zawsze przygotowania do danej imprezy. Cały sztab dbał o to by warunki były jak najlepsze. Rozegraliśmy serię sparingów, które na początku nie oddawały obrazu grupy, która była podzielona pomiędzy kadrę seniorów i U22. Dopiero wylot do Francji i tam zagranie meczów pokazało nam braki, a czasu na ich poprawę nie było prawie wcale. Same Mistrzostwa Europy też pokazały niedogodności organizacyjne. Hala bez klimatyzacji. Finał grany przy 35°C. Na miejscu nikt z organizatorów nie robił z tego problemu, ale wszyscy uczestnicy sobie musieli z tym poradzić. Sukces ogromny. Największy dla grupy rocznika 2005. Największy dla tej kategorii, bo w poprzednich latach nasze reprezentacje zdobywały brązowe medale. Największy również i dla mnie, bo uczestniczyłem wcześniej w Mistrzostwach Europy, jednak wróciłem bez medalu.

Nie był Pan jedynym członkiem sztabu związanym z wolskim klubem…

Oprócz mnie reprezentantem MOSu w kadrze U22 był nasz absolwent - Patryk Fliszkiewicz, który pierwsze kroki jako statystyk stawiał także w naszym klubie i tak jak Kacper Goździkiewicz, Dominik Posmyk i Franek Melaniuk jest naszym reprezentantem w sztabach najlepszych seniorskich zespołów w Polsce.

Przed turniejem finałowym kadra miała okazję przygotowywać się m.in. w hali MOS Wola przy ul. Rogalińskiej, gdzie grała sparingi z reprezentacją Czech...

Tak się złożyło, że przez długi okres przygotowywaliśmy się w Warszawie. Wyszedłem z propozycją, że skoro szukamy hali, to MOS w tym czasie jest dostępny. Dzięki uprzejmości Dyrektora Wasilewskiego odbyły się 2 mecze z Czechami. Oba mecze wygraliśmy. Na hali pojawił się również Andrea Anastasi, były trener naszej reprezentacji. Był bardzo zauroczony naszą świetlicą, ścianą z pucharami oraz fotografiami, gdzie dostrzegł zawodników grających w jego reprezentacji oraz przygotowaną kawą. Było mi bardzo miło na swojej hali wystąpić w barwach narodowych.

Nowy sezon, nowe wyzwania. Jakie będą nadchodzące rozgrywki? O co powalczy MOS Wola w sezonie 2026/2027?

Sezon rusza. Klub z racji na swój rozwój zgłasza do rozgrywek jeszcze więcej drużyn we wszystkich kategoriach wiekowych niż w roku poprzednim. Cieszymy się bardzo z takiego zainteresowania zarówno sportem, jak i naszym klubem. Dzięki Srebrnej Odznace w Programie Certyfikacji Młodzieżowych Ośrodków Siatkarskich dalej będziemy występować zespołem juniorskim w 2. Lidze. Jako jeden z najlepszych ośrodków w Polsce plany mamy bardzo ambitne. W starszych kategoriach walka o medale Mistrzostw Polski. W kategoriach młodszych rozwój liczebny grup, progres zawodników, ale również trenerów.

Pierwsze efekty współpracy trenerów już widać. Przed nami popularne w całej Polsce wolskie zawody siatkarskie…

Tak. Wspólnie organizujemy Puchar Burmistrza Woli. Zgłosiło się do nas wiele drużyn i po raz pierwszy musieliśmy zamknąć listę chętnych na początku sierpnia. To również oznaka postrzegania naszego klubu na arenie ogólnopolskiej. Do tego w kategorii młodzika organizujemy Puchar Białołęki oraz międzynarodowy turniej Wola Cup. Pracy jest bardzo dużo, ale traktujemy to jako przywilej, bo to oznacza, że trzymamy wysoki poziom.

Dziękuję za rozmowę.

Foto: Marcin Selerski/Marcin.biz/MOS Wola Tramwaje Warszawskie

KOMENTARZE

aktualności

REKLAMA
więcej z działu aktualności
REKLAMA

sport

więcej z działu sport

kultura i rozrywka

więcej z działu kultura i rozrywka

Drogi i Komunikacja

więcej z działu Drogi i Komunikacja

Kryminalne

więcej z działu Kryminalne

KONKURSY

więcej z działu KONKURSY

Sponsorowane

więcej z działu Sponsorowane

Biznes

więcej z działu Biznes

kulinaria

więcej z działu kulinaria

Zdrowie i Uroda

więcej z działu Zdrowie i Uroda