mobile

Kilometr za złotówkę

Z pomysłodawcą akcji Walkathon Warszawa Igorem Protasowickim o pomaganiu ludziom, rozmawiał Andrzej Sitko

TAGI
Kilometr za złotówkę

Walkathon Warszawa zrodził się z rozczarowania, że znana marka obuwnicza nie zorganizowała dużej akcji dobroczynnej, więc postanowił Pan samemu taką akcję zorganizować. Pamięta Pan ten pierwszy raz?

Trudno to nazwać rozczarowaniem, bardzo spodobała mi się inicjatywa i byłem raczej rozczarowany, że kolejna edycja odbywać się miała jedynie w Kopenhadze. Walkathon był formą połączenia przyjemnego z pożytecznym, aktywności fizycznej z działalnością dobroczynną, nie blokującą zarazem dużej części miasta. Wychodząc od słów Ghandiego, żeby samemu stać się zmianą, którą chcemy zobaczyć w świecie postanowiłem podtrzymać tradycję. W pierwszym marszu towarzyszyła mi tylko moja siostra. Właściwie to ona namówiła mnie do pierwszego Walkathonu organizowanego jeszcze przez wspomnianą firmę i udział w imprezie stał się naszą tradycją. Tym razem sami wybraliśmy organizacje, które postanowiliśmy wesprzeć i w słoneczną, wrześniową niedzielę ulicami Warszawy przeszliśmy nasz tradycyjny „wydłużony spacer”.

W opisie Walkathon Warszawa 2016 na Facebooku można przeczytać, że przeszedł Pan z siostrą 20 km. Z tego, co pamiętam, rok później był podobny dystans. Ile czasu zajmuje przejście 20 kilometrów? Trzeba mieć kondycję?

Na pewno trzeba mierzyć siły na zamiary. Ale może mi Pan wierzyć na słowo, że do przejścia takiego dystansu nie trzeba specjalnego przygotowania. Nie jest to maraton, ani nawet sprint na 100 metrów. Każdy idzie swoim tempem i dobiera dystans do swoich możliwości. Do tej pory startowaliśmy około godziny 10 i już o 15 wracaliśmy do domu, czyli pokonanie 20 kilometrów spacerkiem trwało 5 godzin. Walkathony organizowane wcześniej odbywały się na ściśle wyznaczonej trasie, która była dodatkowo zabezpieczana przez siły porządkowe organizatora, Policję, Straż Miejską oraz Służby Medyczne. Moja inicjatywa jest nieformalna – zależy mi na zaszczepieniu wśród znajomych i rodaków idei pomagania innym. Zależy mi na tym, by wyszli z domu – z rodzinami, z dziećmi, ze zwierzętami. Nie muszą pokonać trasy określonej przeze mnie, mogą pójść przetartymi przez siebie szlakami, zależy mi przede wszystkim na tym, by zastanowili się nad organizacjami pozarządowymi działającymi lokalnie lub na terenie całego kraju, przemyśleli komu chcą pomóc i dobrowolnie przekazali datek na wybrany przez siebie cel. Wielkie rzeczy osiąga się małymi krokami.

Pamiętam zaproszenie do ubiegłorocznej akcji, wziąłem w niej udział pośrednio – pańskie kilometry przeliczyłem na złotówki i wpłaciłem na rzecz fundacji zajmującej się zwierzętami. Ile osób poszło razem z Panem, a ilu było takich jak ja?

Niestety ubiegłoroczna akcja była bardzo spontaniczna i ogłoszona w ostatniej chwili. Nie założyłem specjalnego wydarzenia i powiadomiłem jedynie znajomych wykorzystując w tym celu tylko moją facebookową tablicę. Takich, jak Pan była zdecydowana większość, ale to przecież też niewątpliwy sukces, bo przecież nadrzędną ideą jest pomoc. Tak się złożyło, że wsparliśmy podobne cele. Sam zdecydowałem się adoptować pszczoły.

W tym roku idę z Panem i mam nadzieję, że zatrzymam się wtedy, gdy pan powie „koniec”. Zdradzi Pan trasę tegorocznego Walkathon Warszawa?

Trasa tegorocznego „spaceru” zostanie ogłoszona na profilu wydarzenia na początku września. Rok temu startowaliśmy z wejścia do Łazienek Królewskich przy ulicy Gagarina, przemieściliśmy się w stronę Centrum Nauki Kopernik, podeszliśmy w stronę Starego Miasta i wróciliśmy w stronę Łazienek. W tym roku prawdopodobnie będzie tak samo. Po drodze miniemy wiele pięknych miejsc, będzie można zatrzymać, by uzupełnić zapas wody, lub usiąść na chwilę i zjeść przysłowiowe „małe co nieco”. Moja trasa jak zwykle będzie około 10 kilometrową pętlą, którą planuję pokonać dwukrotnie. Każdy, kto zdecyduje się wybrać ze mną oczywiście może powiedzieć sobie „Stop” w dowolnym momencie. Oczywiście przebyty dystans oraz zasady wsparcia także każdy ustala własne – możemy liczyć przebyte kilometry, kroki, czy też czas. Sam korzystam z aplikacji na telefon, ale wystarczy nawet zegarek lub prosty krokomierz. Nie narzucam także kwoty – sam podtrzymam kryterium złotówki za kilometr, ale równie dobrze może to być przecież grosz za krok, bądź określona kwota, którą ktoś założy sobie z góry.

Napisał Pan na Facebooku, że każdy może wziąć udział w akcji. Kilka rad dla tych, którzy będą szli po raz pierwszy a ich dotychczasowe „chodzenie” ograniczało się po pokonania trasy praca – dom, dom – praca?

Rada jest tylko jedna – proszę zadbać o buty. Koniecznie muszą być wygodne i lepiej żeby nie były nowe. Proszę raczej wziąć swoją ulubioną parę, bo wtedy nic nas nie zaskoczy. Pamiętam jak kilka lat temu do wspólnego marszu zaprosiłem mojego przyjaciela, który w prawdzie dzielnie wytrzymał dystans 20-kilometrów, ale bardzo żałował, że nie ubrał wygodniejszego obuwia. Sam sprawdziłem już kilka rozwiązań – od lekkich butów sportowych, po wysokie wojskowe. Za każdym razem kluczem do sukcesu okazuje się być odpowiednio dobrane tempo. Nie warto też zabierać szczególnie dużych zapasów. Nie jestem wytrawnym chodziarzem, bo mój codzienny ruch ogranicza się do dwóch około 2-3 kilometrowych spacerów dziennie z psem i w miarę regularnych ćwiczeń, ale zdążyłem się już przekonać, że podczas takiego spaceru nie dopada mnie jakiś szczególny głód ani specjalne pragnienie. Wystarczy nieduża butelka wody, jakiś owoc czy kanapka. Jak już wcześniej zaznaczyłem przy trasie znajdziemy bardzo dużo miejsc, gdzie zapasy można uzupełnić, więc dodatkowe obciążanie się nie ma większego sensu. W zależności od pogody trzeba oczywiście także uwzględnić odpowiednie ubranie. Jeżeli dzień będzie pogodny spędzając tyle godzin na słońcu ryzykujemy choćby zmianę skóry jak wąż. Oczywiście nie chcę nic narzucać, każdy może zabrać to, co lubi. Można wziąć na spacer psa, dzieci, czy też zbierać Pokemony. Jednak w dwóch pierwszych przypadkach nie polecam tak długiego dystansu.

Zapytam o organizację, na rzecz, której Pan idzie. Za każdym razem jest inna, czy co roku ta sama? Może zdradzić Pan, która to jest?

Pomoc jest potrzebna w wielu różnych obszarach. Za każdym razem staram się wybrać nowy cel, bliski moim przekonaniom i mojemu sercu. Była to już pomoc dzieciom, osobom chorym, opieka nad pszczołami. Każdy z nas postrzega świat na swój sposób i sami dobrze wiemy, kto naszym zdaniem najbardziej potrzebuje wsparcia. W swoim życiu byłem wolontariuszem i szefem lokalnego sztabu Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, wolontariuszem Szlachetnej Paczki i angażowałem się w działalność innych organizacji pozarządowych, których cele uznawałem za słuszne. Życie zawsze podpowiada najlepsze odpowiedzi. W tym roku, jako że realizując marzenia poszedłem na kurs na prawo jazdy kategorii A, zupełnie inaczej zacząłem postrzegać poruszanie się po drogach publicznych. Widzę wiele niebezpiecznych zachowań zarówno po stronie motocyklistów, osób dosiadających skutery i małe motory jak i kierujących samochodami. Prawdopodobnie zdecyduję się na wsparcie organizacji zajmującej się bezpieczeństwem na drogach lub pomocą ofiarom wypadków. Ale ostateczna decyzja jeszcze nie zapadła.

Dziękuję za rozmowę.

***

Walkathon Warszawa 2016 odbędzie się 18 września. Zbiórka o godzinie 10 przy bramie do Łazienek Królewskich od strony ulicy Gagarina. Wydarzenie dostępne jest na Facebooku: https://www.facebook.com/events/1569275260034003/
 

KOMENTARZE

aktualności

więcej z działu aktualności

sport

więcej z działu sport

kultura i rozrywka

więcej z działu kultura i rozrywka

Drogi i Komunikacja

więcej z działu Drogi i Komunikacja

Kryminalne

więcej z działu Kryminalne

KONKURSY

więcej z działu KONKURSY

Sponsorowane

więcej z działu Sponsorowane

Biznes

więcej z działu Biznes

kulinaria

więcej z działu kulinaria

Zdrowie i Uroda

więcej z działu Zdrowie i Uroda