mobile
REKLAMA

„Klucz do awansu leży na boisku, tam nastąpi weryfikacja”

Dzisiaj o godz. 21:00 na stadionie przy ul. Łazienkowskiej 3 piłkarze Legii rozegrają rewanżowe spotkanie z Dinamem Zagrzeb. Stawką rywalizacji jest udział w IV rundzie eliminacyjnej Ligi Mistrzów.

MK
„Klucz do awansu leży na boisku, tam nastąpi weryfikacja”

Po ubiegłotygodniowym bezbramkowym remisie szkoleniowiec Legii oraz zawodnicy patrzą optymistycznie na dzisiejsze spotkanie. Zapraszam do zapoznania się z wypowiedziami trenera oraz bramkarza „Wojskowych” przed spotkaniem pucharowym z mistrzem Chorwacji.

Czesław Michniewicz, trener Legii:

- Przeanalizowaliśmy ostatnie spotkanie, pod kątem naszym ataków, ale również okazji naszych rywali. Czasu na poprawę nie ma zbyt wiele. Możemy pewne rzeczy przećwiczyć na treningu, ale na pewno nie tyle razy, ile byśmy chcieli. Mamy jednak bardzo inteligentnych piłkarzy. Zgadzam się z Arturem - takie podejście i zaangażowanie, jakie było w Zagrzebiu sprawiło, że graliśmy jak równy z równym. Tego samego oczekujemy w jutrzejszym meczu i jestem przekonany, że właśnie tak będzie. Wynik niczego nie przesądza. Awans jest cały czas sprawą otwartą. Tak podchodzimy do tego spotkania. Nie mamy czego bronić. Musimy atakować i grać o zwycięstwo, podobnie jak nasi rywale. Zapowiada się bardzo ciekawy mecz. Czekamy na te emocje i piękne widowisko.

- W reprezentacji młodzieżowej udawało nam się wygrywać z lepszymi, ale zawsze ciężko na to pracowaliśmy. Doświadczenie, które tam zdobyłem, teraz pomaga mi, jako trenerowi Legii Warszawa. Teraz mam do dyspozycji doświadczonych piłkarzy. W reprezentacji młodzieżowej zawodnicy dopiero uczyli się gry na poziomie międzynarodowym. Wczoraj zapytaliśmy na odprawie, kto z naszych zawodników grał w przeszłości w Lidze Mistrzów. Okazało się, że sześciu zawodników z naszej kadry posmakowało tych rozgrywek. Ci piłkarze ponownie chcieliby wrócić na to miejsce. Droga do Ligi Mistrzów jest jednak długa, ale koncentrujemy się tylko na najbliższym spotkaniu.

- Brak meczu w miniony weekend dobrze na nas wpłynął. Regeneracja to jedna sprawa, ale drugą jest spokojne podejście do treningu. Odbyliśmy dwie jednostki, przed nami jeszcze trzecia. Dinamo również nie grało, więc jesteśmy pod tym względem na podobnym poziomie. O wszystkim zadecyduje jednak boisko. Na ocenę przyjdzie czas po spotkaniu. Czas między sobotą, a wtorkiem był bardzo krótki, dlatego dla dobra polskiej piłki, to była słuszna decyzja.

- Żeby wyeliminować Dinamo musimy skupić się na małych rzeczach, które składają się na jedną całość. Pracowaliśmy nad swoim zachowaniem w ataku i obronie, ale analizujemy też naszych rywali. Wiemy, że mają oni mocne indywidualności. My sami jednak mamy piłkarzy kreatywnych, którzy potrafią odnaleźć się w polu karnym i strzelać gole. Klucz do awansu leży na boisku, tam nastąpi weryfikacja.

- Do spotkania nie są brani pod uwagę: Cezary Miszta, Mattias Johansson, Jakub Kisiel, Bartłomiej Ciepiela, Jasur Yakshibaev i Bartosz Kapustka. Pod znakiem zapytania stoi występ Kacpra Kostorza. Wczoraj z nami nie trenował ze względu na drobny uraz. Zastanawiamy się jeszcze nad obsadą jednej, czy dwóch pozycji. Musimy podejść do tego spotkania bardzo rozsądnie. Chcemy rozstrzygnąć losy spotkania w regulaminowym czasie, ale trzeba być gotowym na każdą ewentualność.

- Dzisiaj na pewno przećwiczymy serię rzutów karnych. Zawsze jednak powtarzam, że bramka na początku tygodnia jest bardzo duża, a w czasie meczu wydaje się, że znacznie się ona zmniejsza. Tu najważniejsza jest psychika i nastawienie. O tym też będziemy rozmawiać z zawodnikami. Żeby wygrać mecz trzeba być przygotowanym na to, że będziesz miał dobre momenty, ale będziesz musiał również radzić sobie w trudniejszych chwilach. Pracowaliśmy z naszym psychologiem i jesteśmy przygotowani na różne warianty. Nie myślimy już o serii jedenastek z Rakowem Częstochowa. To już historia, a my patrzymy z optymizmem w przyszłość.

Artur Boruc, bramkarz „Wojskowych”:

- O tym, do których rozgrywek pasujemy, będziemy mieli okazję dowiedzieć się w najbliższych dwóch tygodniach. Słowa, które padły na Instagramie, były wyrazem mojego rozgoryczenia. Zaangażowanie w meczu z Florą nie było na poziomie, jakiego oczekujemy. W Zagrzebiu było już zupełnie inaczej i był to bardzo dobry krok dla całego zespołu.

- Czy moje doświadczenie pomoże, zobaczymy jutro. Tremę odczuwam przed każdym spotkaniem, choć nie daję tego po sobie poznać. Dopóki taka trema się pojawia, to wiem, że to co robię ma cały czas sens.

- Przyznam szczerze, że nie wiem ja wpłynie na nas to, że nie graliśmy w weekend. Odpoczynek na pewno nam się przydał. Mieliśmy czas na pewne ruchy taktyczne, o których więcej może powiedzieć trener.

- Oba zespoły grały na tej samej murawie w Zagrzebiu i zagrają na takiej samej murawie w Warszawie. Większy wpływ może to mieć na głowę niż na zagrania. W warunkach meczowych o tym się nie myśli.

- Ja nigdy nie trenuję rzutów karnych, może dlatego, że jestem bramkarzem (śmiech). Rzuty karne to ostateczność, będziemy chcieli rozstrzygnąć losy spotkania w regulaminowym czasie gry.

Fot. Mateusz Kostrzewa/legia.com

KOMENTARZE

aktualności

więcej z działu aktualności

sport

więcej z działu sport

kultura i rozrywka

więcej z działu kultura i rozrywka

Drogi i Komunikacja

więcej z działu Drogi i Komunikacja

KONKURSY

więcej z działu KONKURSY

Sponsorowane

więcej z działu Sponsorowane

kulinaria

więcej z działu kulinaria

Zdrowie i Uroda

więcej z działu Zdrowie i Uroda