mobile
REKLAMA

„Może po mnie nie było tego widać, ale w środku naprawdę miałem bardzo ciężkie myśli”

Wyjątkowy wieczór na Łazienkowskiej. Remis z beniaminkiem z Wrocławia był tym razem kwestią drugorzędną. Piątkowy mecz był okazją do pożegnania przez stołeczny klub i kibiców wieloletniego kapitana, legendy Legii – Artura Jędrzejczyka.

Marcin Kalicki
„Może po mnie nie było tego widać, ale w środku naprawdę miałem bardzo ciężkie myśli”

Dla stołecznego klubu to spotkanie miało wyjątkowy charakter. Było jednocześnie pożegnaniem Artura Jędrzejczyka, najbardziej utytułowanego zawodnika w historii klubu, który na symboliczną minutę po raz ostatni pojawił się na murawie w barwach Legii Warszawa. 

Po końcowym gwizdku odbyła się oficjalna ceremonia z udziałem zawodników, sztabu szkoleniowego, władz oraz przedstawicieli klubu. W wyjątkowy sposób Artura Jędrzejczyka pożegnali również kibice, którzy przygotowali oprawę, będącą wyrazem uznania i podziękowania za wszystkie lata spędzone przy Łazienkowskiej.​

- Jestem dumny, że mogłem poprowadzić Legię w tak wielkim meczu. Żegnaliśmy wybitnego piłkarza Legii i całej polskiej piłki. Trudno zastąpić takich ludzi. Chcielibyśmy być tacy jak Artur Jędrzejczyk - drużyną z charakterem, która się poświęci, ma pasję, jest zdeterminowana i ma jakość. Niestety, w pierwszej połowie nam tego zabrakło, a w drugiej było już znacznie lepiej. Nie jest łatwo być Arturem. Kibice stanęli na wysokości zadania. Dobrze, że wyszliśmy z twarzą, bo słabo gdyby Artur zapamiętał, że jego ostatni mecz to porażka - powiedział po meczu Marek Papszun, trener Legii. - Nie trzeba było mnie namawiać, ale bardziej wyszedłem z taką inicjatywą, aby Artur zaczął od początku. W końcówce mogło być to trudne. Wiedzieliśmy, że kibice przygotowują dla niego tę pierwszą połowie. To wszystko było przemyślane. Mecz, w którym Artur się żegna z kibicami, miał być mu dedykowany i tak było. Gratuluję klubowi, że potrafił to godnie zorganizować - dodał szkoleniowiec gospodarzy.

W 35. minucie Piotr Samiec-Talar wykorzystał rzut karny i goście objęli prowadzenie. Gdy wydawało się, że Śląsk wywiezie z Warszawy trzy punkty, legioniści w 94. minucie wyrównali wynik spotkania za sprawą Rafała Adamskiego. Po zakończeniu meczu klub przygotował specjalną uroczystość dla Artura Jędrzejczyka.

Co powiedział bohater piątkowego spotkania i najbardziej utytułowany zawodnik Legii?

- Może po mnie nie było tego widać, ale w środku naprawdę miałem bardzo ciężkie myśli. Widząc to wszystko, do tego rodzina i świadomość, że mogę jeszcze tutaj, tak jak wspomniałem wcześniej, potrenować, zrobić jeszcze jedno zdjęcie, przeżyć to wszystko i przygotować się do tego... Czasem nawet zapomina się, co powiedzieć w takich chwilach, bo nie zawsze to wszystko do nas dociera. Ale cieszę się, że nastąpiło to pożegnanie. To coś niesamowitego i na pewno zostanie ze mną do końca życia. Warto dla takich chwil zostawić kawał zdrowia i siebie. 

- Wczoraj też rozmawiałem z trenerem o tym, jak to wszystko ma wyglądać. Oczywiście, byłem otwarty na wszystkie opcje. Chciałbym też podziękować całej drużynie i sztabowi za to, że było mi dane pożegnać się i wystąpić, bo to jest dla mnie bardzo ważne. Szkoda jedynie, że mecz zakończył się remisem, ale chłopaki walczyli do końca i to jest najważniejsze. Uważam, że to dobry początek sezonu i czekamy na kolejne mecze. 

- Będę tutaj oczywiście przychodził i będę starał się być jak najbliżej klubu. Teraz będę miał więcej czasu na przemyślenie, co dalej. 

- Mam nadzieję, że będziemy się razem cieszyć z mistrzostwa. Wierzę w to i mam wielką nadzieję, że tak będzie. 

- Szczerze, przez te dwa miesiące chciałem odpocząć od wszystkiego i trochę więcej czasu spędzić z rodziną, bo wiem, że wcześniej te weekendy nie były wolne. Teraz można powiedzieć, że trochę szukam siebie. Te pierwsze tygodnie były ciężkie, bo jesteś przyzwyczajony przez 20 lat grania w piłkę do tego, że rano wstajesz, jedziesz na trening, a teraz tego jakby nie było. 

- Pewnie w najbliższym czasie dowiecie się, co będę robił. Może zrobię jakieś papiery trenerskie, zobaczymy. Miałem bardzo wielu trenerów i mogłem się od nich wiele nauczyć, więc mam nadzieję, że też będę mógł z tego skorzystać. 

 - Jest jakaś opcja, są jakieś rozmowy. Zawsze jestem otwarty. Nigdy nie miałem problemu z górą, dlatego zobaczymy. Nie chcę na razie niczego mówić, bo chcę też chwilę odpocząć od tego wszystkiego. 

 - Grasz po to, żeby zdobywać i podnosić puchary. Tutaj udało mi się to zrobić wielokrotnie, więc z tego jestem najbardziej zadowolony. To są najpiękniejsze chwile dla piłkarza. Tego się nie zapomina, to zostaje z tobą. To są jedne z najlepszych wspomnień, jakie mam przy Łazienkowskiej. 

 - Jesteś głodny tego mistrzostwa, więc chyba to pierwsze jest szczególnie wyjątkowe. Choć nie mówię, że kolejne przychodziły z łatwością, ale to pierwsze, kiedy masz już jakieś osiągnięcie i możesz cieszyć się z mistrzostwa, to są chwile, których się nie zapomina. Później, wiadomo, feta i świętowanie z kibicami - tego też się nie zapomina.

Legia Warszawa - Śląsk Wrocław 1:1 (0:1)

Bramki: Rafał Adamski (90+4) – Piotr Samiec - Talar (35 - k)

Kartki: Paweł Wszołek – Eniss Shabani, Michał Rosiak

Składy:

Legia: Otto Hindrich, Kamil Piątkowski, Rafał Augustyniak, Robert Deziel Jr (85 - Mileta Rajović), Paweł Wszołek, Artur Jędrzejczyk (2 - Bartosz Kapustka), Henrique Arreiol (76 - Mateusz Szczepaniak), Ruben Vinagre, Michal Sevcik (46 - Wojciech Urbański), Łukasz Zjawiński, Jan Kuchta (77 - Rafał Adamski).

Śląsk: Karol Niemczycki, Jehor Matsenko (82 - Dominik Szala), Lamine Ba, Mariusz Malec, Michał Rosiak, Eniss Shabani (64 - Jorge Yriarte), Grzegorz Tomasiewicz, Marc Llinares, Piotr Samiec-Talar, Luka Marjanac, Malaly Dembele (69 - Przemysław Banaszak).

/Marcin Kalicki/

KOMENTARZE

aktualności

REKLAMA
więcej z działu aktualności
REKLAMA

sport

więcej z działu sport

kultura i rozrywka

więcej z działu kultura i rozrywka

Drogi i Komunikacja

więcej z działu Drogi i Komunikacja

Kryminalne

więcej z działu Kryminalne

KONKURSY

więcej z działu KONKURSY

Sponsorowane

więcej z działu Sponsorowane

Biznes

więcej z działu Biznes

kulinaria

więcej z działu kulinaria

Zdrowie i Uroda

więcej z działu Zdrowie i Uroda