mobile
REKLAMA

„Nie jest to łatwy moment ani dla drużyny ani dla Milety”

W sobotę, 7 lutego piłkarze Legii Warszawa w drugim tegorocznym meczu ligowym zmierzą się w Gdyni z miejscową Arką. Co przed spotkaniem powiedział Marek Papszun, trener „Wojskowych”?

Marcin Kalicki
TAGI
„Nie jest to łatwy moment ani dla drużyny ani dla Milety”

- Sytuacja kadrowa jest dynamiczna. Pogoda nie sprzyja. Ostatnio graliśmy w ekstremalnych warunkach, które dały się we znaki. Wczoraj trenowaliśmy pod balonem, dzisiaj na naturalnej nawierzchni. Nie podam, kto na dzisiaj jest do dyspozycji, aby nie ułatwiać Dawidowi sprawy. Paweł Wszołek, Steve Kapuadi i Jean-Pierre Nsame trenują już z nami. Jean-Pierre jest do naszej dyspozycji i będziemy brali go pod uwagę przy wyborze kadry na mecz. 

- Nie jest to łatwy moment ani dla drużyny ani dla Milety. Wisi nad nim fatum niestrzelonych goli. Codziennie wykonujemy pracę, aby iść do przodu. Ten wynik był dla nas bardzo zły, ale dalej staramy się pomagać zawodnikom, aby w kolejnym spotkaniu byli lepsi. Musimy wykorzystywać swoje sytuacje i przede wszystkim wygrywać. Każdy z nas musi włożyć jeszcze więcej wysiłku w to, co robi. Wczorajszy dzień był dla nas dłuższy niż zazwyczaj. Ten dzień przysłowiowo "wolny" był normalnym dniem pracy. Widzieliśmy, że zrobiliśmy za mało, więc musieliśmy pracować jeszcze więcej. Nikt nie obwinia Milety za porażkę, ale chcemy, aby takie sytuacje wykorzystywał. Są w kadrze inni napastnicy, wraca Jean-Pierre. Mileta musi czuć tę rywalizację. Pomagamy jemu i każdemu zawodnikowi, aby był jeszcze lepszy. 

- Arka to drużyna własnego boiska, wyniki to pokazują. Czego można się spodziewać? Myślę, że będzie to klarowny mecz. Arka będzie bardzo intensywna i dobrze zorganizowana. Znam Dawida, pracowaliśmy razem, osiągaliśmy sukcesy. Wiem, jakie ma podejście. Znamy podejście Arki, a rywale wiedzą, jaki styl my preferujemy. To będą trochę bliźniacze sposoby gry, bratobójcza rywalizacja. Nałożą się na siebie systemy i zasady gry. Zdecyduje to, kto będzie bardziej intensywny, kto będzie miał większą jakość i kto popełni mniej błędów. W poprzednim spotkaniu popełniliśmy zbyt wiele infantylnych błędów, które kosztowały nas utraty bramek. Musimy się tego wystrzegać. 

- Będzie czas, aby porozmawiać z Dawidem i “Gutkiem”. Z tymi ludźmi osiągaliśmy największe sukcesy. Ta więź między nami jest mocna. Z Vladislavem Gutkovskisem jesteśmy w kontakcie cały czas. Fajnie będzie się spotkać i wymienić kilka słów. 

- Arka może zmienić strukturę, ale zasady będą podobne. Nie spodziewam się wielu zmian. Wszystko rozegra się w obrębie dynamiki gry, indywidualnych umiejętności, popełnianych błędów oraz stałych fragmentów gry. 

- Z transferem Steve’a nie miałem wiele wspólnego. To klub decyduje o takich rzeczach. Ten temat z ramienia klubu prowadził bodajże dyrektor Żewłakow. W ostatniej chwili wycofał się włoski klub i Steve wrócił do nas. Z mojej perspektywy to wyglądało właśnie tak. Ja nie blokowałem żadnego takiego ruchu. 

- Gratulacje dla naszej młodzieży. Rozegrali bardzo dobre spotkanie. Nie odstawali od rywali. Przyznam szczerze, że nie wiem nic o odejściu dyrektora Marka Śledzia. Należałoby zapytać o to naszych włodarzy, czy coś jest na rzeczy. Ja chciałbym w pełni skupić się na drużynie. Zajmuję się tylko sprawami pierwszej drużyny. Z Markiem Śledziem widzieliśmy się może dwukrotnie. Przez zgrupowanie i przygotowania nie było wiele czasu. Kontaktem z Akademią był mój asystent, Marek Wasiluk. 

- Dynamika meczu i intensywność były inne. Dla przykładu - Radovan Pankov rozegrał ostatnie pełne spotkanie bodajże 6 listopada. To takie kwestie poza samym meczem. W naszej sytuacji kluczowy jest przebieg spotkania. Do straty bramki kontrolowaliśmy to, co dzieje się na boisku. Później były różne fazy tego spotkania. Ostatni fragment, w którym straciliśmy bramkę, widać było zachowania, które były irracjonalne. W tych sytuacjach można szukać przyczyn związanych z presją. Jeżeli mamy określone zachowania przy stałych fragmentach gry, a robimy coś zupełnie innego, to coś tu nie gra. Widać to też w działaniach ofensywnych. Zaczyna brakować tej swobody, bo nie idzie na boisku. Zdaję sobie z tego sprawę. Pracujemy nad jednością i komunikacją. W sytuacji, w której jesteśmy, musimy wybronić i zaatakować jako zespół, a nie zdawać się na poszczególne jednostki. Wierzę, że tą jakość pokażemy. Uważam, że ofensywni zawodnicy - jak idzie - pokazują najlepszą wersję siebie. Gdy jest ciężej, trudniej jest złapać im swobodę. Pracujemy z każdym piłkarzem, aby czuł się dobrze. Musimy dać z siebie jeszcze więcej, bo tego wymaga sytuacja. Ja sobie zdawałem z tego sprawę przychodząc do Legii. To nie jest tak, że moja obecność oznaczać będzie trzy punkty w każdym spotkaniu. To jest trochę szerszy obraz tego wszystkiego. 

- Jestem trenerem, który wierzy w rozwój piłkarzy. Ciężko mówić o rozwoju, gdy są nam potrzebne punkty. To trochę się ze sobą gryzie. Ten zespół robi postęp i momentami było to widać w spotkaniu z Koroną. Brakowało nam trochę kontroli i organizacji przy stałych fragmentach. Zabrakło dyscypliny, dlatego przegraliśmy. Musimy być w tym aspekcie lepsi.​

/Marcin Kalicki/

Fot. ze zbiorów autora

KOMENTARZE

aktualności

więcej z działu aktualności

sport

więcej z działu sport

kultura i rozrywka

więcej z działu kultura i rozrywka

Drogi i Komunikacja

więcej z działu Drogi i Komunikacja

Kryminalne

więcej z działu Kryminalne

KONKURSY

więcej z działu KONKURSY

Sponsorowane

więcej z działu Sponsorowane

Biznes

więcej z działu Biznes

kulinaria

więcej z działu kulinaria

Zdrowie i Uroda

więcej z działu Zdrowie i Uroda