Pewna wygrana Zielonych Kanonierów w Ostrowie Wielkopolskim
Koszykarze Legii Warszawa odnieśli piąte zwycięstwo w rozgrywkach Orlen Basket Ligi. W 7. kolejce Zieloni Kanonierzy pokonali w Ostrowie Wielkopolskim miejscową Stal piętnastoma punktami.

Legioniści rozpoczęli mecz od słabej postawy w ataku. Oprócz celnej „trójki” Andrzeja Pluty przez pierwszych pięć minut brakowało im celności, dlatego rywale osiągnęli sześciopunktową przewagę. Straty zmniejszył jednak dobrze dysponowany Pluta. Obie drużyny bazowały przede wszystkim na rzutach z dystansu. Na trzy minuty przed końcem Legia po raz pierwszy objęła prowadzenie po „trójce” McGusty’ego, który chwilę później popisał się akcją 2+1. Stal nie odpuściła i szybko odzyskała prowadzenie. Grą Zielonych Kanonierów dyrygował jednak świetnie usposobiony Pluta. Ostatecznie po pierwszej części gry ekipa z Warszawy prowadziła 23:20.
Drugą kwartę kapitalnym trafieniem zza łuku rozpoczął Pluta. Gospodarze odpowiedzieli równie efektowną akcją, zakończoną wsadem przez Jana Wójcika. Mecz toczył się w dobrym tempie, a obydwa zespoły wymieniały cios za cios. W połowie kwarty wynik oscylował wokół remisu. Lekką przewagę Zieloni Kanonierzy osiągnęli po skutecznej kontrze zakończonej „trójką” przez Ojarsa Silinsa. Trener gospodarzy Andrzej Urban poprosił o przerwę na żądanie, która niewiele jednak dała. Legioniści do przerwy trafili aż dziewięć rzutów za trzy punkty! W ostatniej minucie ich przewaga urosła do jedenastu „oczek”, a ostatecznie przed trzecią częścią meczu ekipa trenera Ivicy Skelina wypracowała dziewięciopunktowe prowadzenie.
Po zmianie stron obydwie ekipy nie mogły się wstrzelić, a dotyczyło to przede wszystkim Legii, bo gospodarze rozpoczęli od serii 5:0. Szybko odpowiedział jednak niezawodny Pluta. Zarówno on jak i Michał Kolenda napędzali ofensywne poczynania Zielonych Kanonierów. W tej fazie meczu gra była dużo mniej efektowna, zawodnicy popełniali sporo fauli, ale warszawianie długo kontrolowali sytuację. Końcówka kwarty należała jednak do Stali, która zmniejszyła straty. Przed decydującą kwartą Legia prowadziła 68:63.
Ostatnie dziesięć minut rozpoczęło się od kontry i efektownego wsadu Mate Vucicia. Zieloni Kanonierzy wrócili na dobre tory, notując serię 6:0, po której trener Stali był zmuszony poprosić o czas. Na niewiele się to zdało, bo goście dołożyli kolejne pięć „oczek”, powiększając przewagę do rekordowych szesnastu punktów. Na tym etapie gry zawodnicy mieli na koncie czternaście celnych „trójek”! Kolejny wsad Vucicia spowodował, że przy wyniku 83:66 dla Legii szkoleniowiec gospodarzy wykorzystał kolejną przerwę na żądanie, na nieco ponad pięć minut przed końcową syreną.
Warszawie nic sobie z tego nie robili, a show pod koszem Stali urządził sobie Kameron McGusty, trafiając zarówno zza łuku, jak i po efektownych wejściach pod kosz. Swoje punkty rzucił również utalentowany Julian Dąbrowski, który otrzymał szansę w ostatnich minutach. Ostatecznie co prawda nie udało się przebić liczby stu zdobytych punktów, ale trener Skelin i tak mógł być bardzo zadowolony z postawy swojego zespołu.
Tasomix Rosiek Stal Ostrów Wielkopolski – Legia Warszawa 75:90 (20:23, 23:29, 20:16, 12:22)
Składy:
Stal: Adas Juškevičius, Tyquan Rolon, Tim Lambrecht, Maximillian Egner, Mateusz Zębski, Siim-Sander Vene, Paxson Wojcik, Jacek Rutecki, Jan Wójcik, Nikodem Ratkowski -, Aleksander Smektała -.
Legia: Kameron McGusty, Andrzej Pluta, Michał Kolenda, Ojārs Siliņš, Mate Vucić, Maksymilian Wilczek, Shawn Jones, Jawun Evans, Julian Dąbrowski, Dominik Grudziński, Marcin Wieluński -.
Teraz przed legionistami kilkanaście dni przerwy. Kolejne spotkanie rozegrają na Bemowie w hali przy ul. Obrońców Tobruku 40. 30 listopada rywalem stołecznego klubu będzie Anwil Włocławek.
/Marcin Kalicki/
Źródło/Fot.: Legia Kosz/Marcin Bodziachowski