mobile
REKLAMA

Spektakl w trzech aktach. Metro pokonało MOS Wola

W hali Ursynowskiego Centrum Sportu i Rekreacji przy ul. Dereniowej rozegrane zostały siatkarskie derby Warszawy. Drużyna KS Metro podejmowała MOS Wola Tramwaje Warszawskie.

Marcin Kalicki
Spektakl w trzech aktach. Metro pokonało MOS Wola

W mecz bardzo dobrze weszli gospodarze. Mocna zagrywka skutecznie odrzucała od siatki wolską drużynę, a jeśli do tego dodamy wysoką skuteczność w przyjęciu to nie ma nic dziwnego w tym, że set zakończył się szybkim zwycięstwem Metra.

Spotkanie wyrównało się od drugiej partii. Dobrze wśród gospodarzy prezentowali się Michał Gregorowicz i Tomasz Głód, zaś w zespole prowadzonym przez trenera Krzysztofa Wójcika – Paweł Szczepaniak oraz Szymon Pałka. Do kontrowersyjnej sytuacji doszło przy stanie 25:24. Sędziowie dopatrzyli się, że od kilku akcji w zespole gości z Woli gra Brian Malangiewicz, którego nie powinno być w tym momencie na boisku. Po długich naradach sędziowie zweryfikowali wynik na 25:21.

Nic więc dziwnego, że na trzecią partię siatkarze MOS-u wyszli na boisko nieco podłamani. Uzyskana przewaga przez gospodarzy zaczęła topnieć w trakcie seta, jednak Wolanie nie zdołali dogonić dobrze dysponowanych zawodników Metra.

–  Zwycięstwo przekonywujące i w pełni zadłużone dla drużyny Metra. Od pierwszej piłki graliśmy bardzo dobrą siatkówkę, narzuciliśmy swój styl gry i wysokie zwycięstwo w secie pierwszym stało się faktem. Od drugiej odsłony gra się wyrównała, ale w końcówce po błędach zawodników i sztabu trenerskiego MOS-u wygraliśmy również tę partię. Trzeci set od początku to nasza dobra gra w każdym elemencie i wysokie prowadzenie. W końcówce chłopaki tylko trochę już myślami byli w szatni i rywal zdołał dogonić nas, ale na szczęście tego dnia był zdecydowanie słabszy i już nic nie zdziałał na naszej hali. Cieszy zwycięstwo i powrót do ścisłej czołówki naszej grupy II ligi. Koncentrujemy już się na kolejnym przeciwniku i walce o ligowe punkty – powiedział Marcin Lubiejewski, trener KS Metro.

– Zagraliśmy słaby mecz. Źle zaczęliśmy, popełnialiśmy dużo błędów własnych. W kolejnych setach były już momenty lepszej gry, gdzie pokazywaliśmy jakość, która pozwalała wygrywać w poprzednich meczach. Tym razem jednak nie potrafiliśmy przechylić końcówek na swoją korzyść – zaznaczył Krzysztof Wójcik, szkoleniowiec wolskiego zespołu.

KS Metro Warszawa – MOS Wola Tramwaje Warszawskie 3:0 (25:13, 25:21, 25:23)

Mecz specjalnie dla Czytelników Informatora Stolicy podsumowali zawodnicy obydwu zespołów. – To był bardzo dziwny mecz. W pierwszym secie totalnie zdominowaliśmy przeciwnika w każdym elemencie. Kolejne partie były już bardziej wyrównane choć zarówno w drugim secie – błąd ustawienia po stronie MOS-u, jak i w trzecim secie –zbudowanej przez nas dużej przewagi na początku, nie sposób było nie wykorzystać. Zagraliśmy koncert w pierwszym secie, fajnie realizowaliśmy założenia, bardzo dobrze funkcjonowała zagrywka. Takiej gry od siebie oczekujemy w tym sezonie. W ten sposób możemy rywalizować z faworytami tej ligi, gdzie niejednokrotnie to w tym sezonie już udowodniliśmy. Skupiamy się teraz na Augustowie, chcemy pierwszą rundę zakończyć zwycięstwami i mieć udane święta – mówi Tomasz Głód, libero Metra. – Derby Warszawy zawsze budzą wyjątkowe emocje. Wyszliśmy na ten mecz bardzo skoncentrowani i skupieni na celu jakim było zwycięstwo za trzy punkty. Po pewnej wygranej w pierwszym secie, zaczęliśmy set drugi, w którym walka trwała do samego końca. Dzięki pomyłce z ustawieniem zawodników MOS-u, z wyniku 25:24 skończyliśmy seta z wygraną do 21. Pomogło to nam w zyskaniu pewności siebie i idąc śladami seta 1 i 2 wygraliśmy seta 3. Jesteśmy bardzo zadowoleni z wyniku meczu jak i stylu gry naszej drużyny – dodał Michał Gregorowicz, środkowy drużyny z Ursynowa.

– Bardzo słaby mecz w naszym wykonaniu. Były momenty dobrej gry i wtedy faktycznie widać było, że jesteśmy zespołem z górnej części tabeli. Jednak generalnie przez większą część meczu graliśmy słabą siatkówkę. Porozmawialiśmy o tym w szatni i myślę, że wspólnie znaleźliśmy przyczynę tego niepowodzenia. Nie zganialiśmy winy na nikogo innego, ale każdy z zawodników wziął odpowiedzialność za to co stało się na Dereniowej. To mnie bardzo buduje. Ta ekipa jest świadoma swoich możliwości i ograniczeń. Wspólnie próbujemy dojść do tego jak zaradzić naszym problemom, to jest kluczowe jeśli chodzi o budowanie DRUŻYNY. To co stało się w drugiej partii jest kwintesencją naszych ostatnich problemów. Jasne, sędziowie mogli dopatrzeć się błędu ustawienia wcześniej i nie byłoby porażki w takich kompromitujących okolicznościach. Trzeba jednak spojrzeć prawdzie w oczy, że to w naszej gestii jest pilnowanie tego kto, kiedy i gdzie powinien być na boisku. Sędziowie postąpili wtedy zgodnie z tym co jest w przepisach, a nam pozostaje przyznać się do błędu. Oczywiście w czasie meczu towarzyszyły nam ogromne emocje i ciężko było pogodzić się z tym, że choć sportowo byliśmy w tej partii lepsi to przegraliśmy ją. Na szczęście tak jak wspomniałem w MOS-ie są teraz świadomi zawodnicy i po tej szczerej rozmowie jestem pewny, że w nowy tydzień wstąpimy z nową energią, zapałem i przede wszystkim koncentracją. Przed nami mecz z BAS-em, a więc nie lada wyzwanie, ale na Rogalu nie ma rzeczy niemożliwych – przekonuje Grzegorz Pacholczak, kapitan MOS Wola.

Fot. MOS Wola

KOMENTARZE

aktualności

więcej z działu aktualności

sport

więcej z działu sport

kultura i rozrywka

więcej z działu kultura i rozrywka

Drogi i Komunikacja

więcej z działu Drogi i Komunikacja

KONKURSY

więcej z działu KONKURSY

Sponsorowane

więcej z działu Sponsorowane

kulinaria

więcej z działu kulinaria

Zdrowie i Uroda

więcej z działu Zdrowie i Uroda