mobile
REKLAMA

Romantyczny spacer i wieczór [reportaż]

Piątek, 15 lutego. Pada śnieg. Wieczór oświetlony latarniami i świąteczną iluminacją wprowadza bajkowy nastrój w Krakowskie Przedmieście. Ma być romantycznie i jest. Ma też być spacer. Rozpocznie się o godzinie 19 przy kościele Św. Anny. Jestem pół godziny przed czasem. Czekam.

Romantyczny spacer i wieczór [reportaż]

Od godzin popołudniowych pada śnieg. Najpierw odrobinę, jakby nieśmiało. Z każdą godziną coraz bardziej. Śniegu przybywa, to pierwszy, prawdziwy zimowy dzień. Taki ze śniegiem i delikatnym mrozem. Nawet święta takie nie były. Dla każdego, kto czekał z utęsknieniem na śnieg – dzień idealny. Jak moneta ma orła i reszkę, doba ma dzień i noc tak i padający śnieg ma dwie strony. Tą gorszą są coraz bardziej trudne warunki na ulicach. Nawet na tych głównych, o bocznych nie wspomnę. I nie mam pretensji do drogowców, że ich zima zaskoczyła. Trochę bez sensu byłoby odśnieżać ulice, gdy tak pada. Chociaż nie powiem, jedną piaskarkę widziałem po drodze.

Jestem na miejscu zbiórki. Patrzę na zegarem. Osiemnasta trzydzieści. Pół godziny do rozpoczęcia romantycznego spaceru po Krakowskim Przedmieściu. Zastanawiam się, gdzie mogę przeczekać te pół godziny? Może w Bibliotece Rolniczej? Tam jest wystawa miniaturowych szopek. Ale po pierwsze wystawę już widziałem, poza tym trochę głupio się gapić przez pół godziny. Postanawiam schować się w kawiarni. Tam z kolei głupio siedzieć przy pustym stoliku, ale pomimo późnej jak dla mnie pory na kawę, postanawiam zamówić małą latte. Może nie będę miał problemów z zaśnięciem. Zamówiłem kawę i usiadłem przy oknie. Idealne miejsce, żeby widzieć miejsce zbiórki. Mam trochę czasu, więc nieśpiesznie piję kawę. Na trzy minuty przed godziną dziewiętnastą wstaję od stolika i idę pod kościół Św. Anny. Na miejscu jest już kilka osób. I przybywa coraz więcej. Liczę: jeden, dwa, trzy. Po trzydziestu przestałem. Jest nas ponad trzydzieści osób. Jak na taką pogodę, oceniam, że nieźle.

Podchodzi do mnie jedna pani w czerwonej kurtce z kapturem i patrzy na mój znaczek przypięty do kieszeni kurtki.
- Myślałam, że jest pan przewodnikiem – mówi.
Kręcę głową, że nie i odpowiadam: sam czekam. Wszyscy czekamy. Na zegarku godzina dziewiętnasta. Dziewiętnasta pięć.
- Czy spacer jest odwołany? - ktoś pyta.
- Sprawdzałam na fejsie, napisali, że nie – odpowiada kobiecy głos.
Zaczynam zastanawiać się, czy spacer w ogóle się odbędzie. Godzina dziewiętnasta dziesięć – pierwsze osoby odchodzą. Mają dosyć czekania. Zgaduję najbliżej stojące mnie kobiety. Zastanawiamy się wspólnie czy przewodnik w ogóle przyjdzie. Opowiedziałem im, że kilka minut temu, jedna kobieta wzięła mnie za przewodnika. Śmiejemy się.
- Też myślałam, że pan jest przewodnikiem. Wygląda pan.
Przestępuje z nogi na nogę, marznę coraz bardziej. Tylko dzieciaki, które przyszły na spacer z rodzicami wydają się być całą tą sytuacją nieporuszone. Lepią kulki ze śniegu i rzucają w siebie. Dzieci lubią śnieg.
Rozmawiamy o takich spacerach.
- Zawsze można się czegoś ciekawego dowiedzieć o swoim mieście – przekonuje mnie jedna z rozmówczyń.
- Na takim spacerze jestem po raz pierwszy, namówiła mnie córka – mówi druga.
Ktoś w innej grupie mówi, że spacer jest odwołany. Ktoś inny, że dzwonił do przewodnika, ale ten nie odbiera telefonu. Mija pół godziny od dziewiętnastej. Po informacji, że na stronie internetowej organizatora jest napisane, że piątkowy spacer został odwołany nie pozostaje nam nic innego jak rozejść się, każdy w inną stronę. Niektórzy odchodzą niezadowoleni, inni raczej rozbawieni całą sytuacją.

Nie dowiedziałem się czyj romans doprowadził do potopu szwedzkiego ani kto, chociaż trochę to makabryczne, kilka dni po swojej śmierci wziął ślub. Nie poznałem też sekretów wiecznej młodości. Zresztą nie tylko ja. Wieczór wydaje się być zmarnowany. Romantyczne nastawienie postanawiam zachować przy sobie. Pomaga padający śnieg, skrzący się w świetle latarń i świątecznych ozdób, którymi przystrojone jest Krakowskie Przedmieście. Postanowiłem, że wracając do domu wejdę do sklepu, kupię czerwone wino. W domu, przy świecach usiądę z moją towarzyszką życia i zrobimy sobie romantyczny wieczór, we dwoje.

Andrzej Sitko

 

Romantyczny spacer i wieczór

KOMENTARZE

aktualności

więcej z działu aktualności

sport

więcej z działu sport

kultura i rozrywka

więcej z działu kultura i rozrywka

Drogi i Komunikacja

więcej z działu Drogi i Komunikacja

Kryminalne

więcej z działu Kryminalne

KONKURSY

więcej z działu KONKURSY

Sponsorowane

więcej z działu Sponsorowane

Biznes

więcej z działu Biznes

kulinaria

więcej z działu kulinaria

Zdrowie i Uroda

więcej z działu Zdrowie i Uroda