mobile
REKLAMA

Druga porażka Legii w fazie play-off

W drugim meczu pomiędzy Arką Gdynia a Legią Warszawa, w ramach ćwierćfinałowej rywalizacji w Energa Basket Lidze, ponownie lepsi byli gdynianie, którzy potrzebują już tylko jednego zwycięstwa, by zameldować się w półfinale mistrzostw Polski. Legioniści stawili czoła faworyzowanemu przeciwnikowi poważnie osłabieni – do kontuzjowanego Omara Prewitta dołączył Morayo Soluade, który wciąż odczuwa skutki upadku na parkiet w końcówce pierwszego meczu play-off.

Marcin Kalicki
Druga porażka Legii w fazie play-off

Mocno zaczęli gospodarze, ale warszawski zespół nie zamierzał ustępować. Ne sposób było zatrzymać dobrej skuteczności Arki z dystansu – po trafieniu Bartłomieja Wołoszyna miejscowi prowadzili już 16:5 na sześć minut przed końcem pierwszej kwarty. Straty próbowali zniwelować Filip Matczak i Jakub Karolak, ale Arka wciąż napierała efektownie wykańczając akcje. Stołeczna ekipa traciła 16 punktów do rywali już po premierowej odsłonie starcia. Poprawa dyspozycji strzeleckiej (celne trójki Sebastiana Kowalczyka i Jakuba Karolaka) dawała nadzieję na początek pościgu za rywalem, który w końcu nastąpił. Pomyślnie kończone akcje Rusłana Patiejewa oraz Jakuba Karolaka dały legionistom oddech. Miejscowi prowadzili 42:30 wciąż kontrolując wydarzenia na boisku, a nie do zatrzymania w szeregach Arki był Marcus Ginyard. Liderem punktowym Legii był natomiast wspomniany już Jakub Karolak i to głównie jego dorobek punktowy pozwalał warszawianom wciąż myśleć o dogonieniu rywala. Do przerwy Arka zdołała wypracować sobie bezpieczną przewagę prowadząc 55:43.

Intensywnie drugą połowę meczu rozpoczęły obie ekipy. Znakomity występ kontynuował Karolak, z dystansu ponownie trafił Rusłan Patiejew, ale Arka odpowiedziała rzutami Josha Bostica, Adama Łapety i Jamesa Florence’a. Legia wciąż się nie poddawała i usiłowała gonić rywala. Na nieco ponad trzy minuty przed końcem trzeciej kwarty strata do Arki wynosiła dziewięć punktów (63:72) i to stołeczna ekipa była na fali. Udane akcje zaliczyli jeszcze Keanu Pinder i Patryk Nowerski, a tablica wskazywała rezultat 72:68 dla gdynian. Finisz kwarty należał do Arki, która wróciła do swojego rytmu i przed czwartą kwarta wygrywała 84:73. I z tą dobrą dyspozycją wyszła również na ostatnią odsłonę pojedynku w której szybko powiększyła prowadzenie do szesnastu oczek. Podopieczni trenera Tane Spaseva raz jeszcze ruszyli na rywala, ale Arka dysponowała zbyt szerokim wachlarzem możliwości ofensywnych, które tego dnia prezentowały się na wysokim poziomie. Josh Bostic, James Florence, Robert Upshaw – m.in. dzięki ich skutecznej grze to gospodarze triumfowali 109:87 i aby awansować do półfinału potrzebują już tylko jednego zwycięstwa.

W rywalizacji ćwierćfinałowej, toczonej do trzech zwycięstw, Arka prowadzi 2-0.

Arka Gdynia - Legia Warszawa 109:87 (35:18, 20:25, 29:30, 25:14)

Najwięcej punktów: James Florence (22), Robert Upshaw (20), Josh Bostic (18) - Jakub Karolak (32), Rusłan Patiejew (14), Sebastian Kowalczyk (12).

Arka Gdynia: James Florence, Robert Upshaw, Josh Bostic, Marcus Ginyard, Krzysztof Szubarga, Marcel Ponitka, Adam Łapeta, Dariusz Wyka, Deividas Dulkys, Bartłomiej Wołoszyn, Jakub Garbacz, Grzegorz Kamiński.

Legia Warszawa: Jakub Karolak, Rusłan Patiejew, Sebastian Kowalczyk, Keanu Pinder, Filip Matczak, Michał Kołodziej, Adam Linowski, Patryk Nowerski, Mariusz Konopatzki, Jorge Bilbao, Dawid Sączewski, Jakub Sadowski.

- Zwycięstwo gospodarzy jest zasłużone. Zagrali konsekwentnie, byli skoncentrowani i w pełni zasłużenie zwyciężyli w tym meczu, za co należą się im gratulacje. Gratulacje dla trenera Frasunkiewicza i każdego zawodnika Arki, bo każdy z nich, od 1 do 12 dał z siebie wszystko. My mieliśmy dzisiaj trochę improwizacji. Właściwie nie trenowaliśmy z Keanu Pinderem na pozycji numer 4, nie było dzisiaj Mo Soluade. Rozmawialiśmy wcześniej, że trudno będzie bez Soluade zatrzymać jedynki i dwójki rywali, czyli Bosticia i Florence'a, i tak też było. Trochę zaskoczyliśmy przeciwnika z pick and pop z Patiejewem, a on trafiał. To był chyba ostatni element zaskoczenia, który mieliśmy na fazę play-off. Będzie jeszcze przynajmniej jeden mecz w Warszawie, który będzie dla nas o wszystko. Będziemy walczyli, tak jak zresztą mówiłem na ostatniej konferencji tutaj. To jest Legia i walka do końca jest obowiązkiem każdej z legijnych drużyn - także w piłce nożnej, czy siatkówce. To staramy się robić. Można przegrać, ale ta nigdy nie przyjdzie rywalowi łatwo - powiedział po meczu Tane Spasev, trener Legii. - Kuba Karolak to bardzo dobry zawodnik, chyba najlepszy z Polaków. Bardzo go lubię. Pracuje u nas bardzo dobrze przez cały rok. Moim zdaniem to będzie jedną z najlepszych "dwójek" w Polsce, więc jego dobrym występem w ogóle nie jestem zaskoczony. Gramy zespołowo. Wcześniej mówiło się, że Omar Prewitt jest połową tego zespołu, a tak nie jest. W jednym meczu to Prewitt da 30 punktów, ale w innym Karolak rzuci 20, Soluade 15, 6 zbiórek i 5 asyst. To samo Matczak, czy dzisiaj Rusłan. My gramy zespołowo - dodał szkoleniowiec "Zielonych Kanonierów".

Trzecie spotkanie pomiędzy Legią i Arką Gdynia rozegrane zostanie we wtorek, 7 maja o godzinie 20:00 w hali Ośrodka Sportu i Rekreacji Bemowo przy ul. Obrońców Tobruku 40 w Warszawie. Zapraszamy wszystkich kibiców.

Źródło: własne/informacja prasowa/Fot. Marcin Bodziachowski/legiakosz.com

KOMENTARZE

aktualności

REKLAMA
więcej z działu aktualności
REKLAMA

sport

więcej z działu sport

kultura i rozrywka

więcej z działu kultura i rozrywka

Drogi i Komunikacja

więcej z działu Drogi i Komunikacja

KONKURSY

więcej z działu KONKURSY

Sponsorowane

więcej z działu Sponsorowane

kulinaria

więcej z działu kulinaria

Zdrowie i Uroda

więcej z działu Zdrowie i Uroda